Historia Elizy – część piąta

Prowadziła Cristinę i Javiera w drodze ze szkoły. Señora Sofia uznała, że Eliza marnuję zbyt dużo czas pomiędzy odkurzaniem i przygotowaniem obiadu. W trakcie wycieczki nie mogło zabraknąć uniformu, mimo najgorszego upału. Dźwigała ich plecaki wypełnione książkami. Javier beztrosko biegał po trawie próbując wcelować w psią kupę. W końcu udało mu się. Stanęli w cieniu drzewa. Cristina popijała zimną coca colę, a Javier wyciągnął zabrudzony but. Wyciągnęła chusteczkę i próbowała doprowadzić obuwie do porządku.

Przy domu, dzieci pobiegły do głównego wejścia, a Eliza skierowała się do wejścia dla służby. Javier oczywiście naskarżył mamie. Gdy Eliza siedziała w kuchni, Pani poprosiła ją do garderoby. Otworzyła szafkę wypełnioną butami. Zażądała aby je wszystkie wyczyścić.

Po kolacji, przyszli goście. Eliza przyniosła z kuchni tacę z szampanem i zaczęła nalewać wszystkim gościom. Kiedy myślała, że może odejść, Pani nakazała jej stać w kącie i czekać na rozkazy. Ręce miała skrzyżować za plecami i dumnie prezentować swój uniform. Oczywiście nikt z gości nie zwracał na nią uwagi. Tylko Señora co jakiś czas spoglądała w jej kierunku, kontrolując jej postawę. Aby się nie nudzić (znajomi Antonio byli tacy monotonni), zaczęła używać Elizy, tak jak się używa mebli.

– Służąca, robi się ciemno. Zapal światło.

– Si, Señora.

– Możesz usiąść w kuchni.

Eliza usiadła w kuchni. Minutę później usłyszała dzwoneczek.

– Tak proszę Pani?

– Jeszcze jest za wcześnie. Możesz zgasić światło.

– Si, Señora.

Zanim zdążyła dojść do kuchni, usłyszała dzwoneczek.

– Jest tak ciemno, że wylałam szampana. Wytrzyj tu.

– Si, Señora.

Eliza uklękła obok stołu i zaczęła szorować dywan. Gdy skończyła, zapytała:

– Coś jeszcze, Señora?

Sofia nie odpowiedziała. Eliza ponownie stanęła w kącie. Pani kontynuowała zabawę.

– Służąca, Cristinie rozwiązał się but.

Eliza podeszła do dziecka, które postawiło nogę na stole. Momentalnie, stłuczony kieliszek znalazł się na podłodze. Pani nie chciała, aby dziecku stała się krzywda. Cristina położyła obie nogi na kanapie. Eliza zaczęła zbierać odłamki szkła, uważając, aby się nie pokaleczyć.

– Możesz już iść

– Bardzo dziękuję, Señora.

Następnego dnia Señora była wyjątkowo kapryśna. Eliza od samego rana szorowała łazienkę Pani, skupiając się przede wszystkim na toalecie. W nocy Cristina miała grypę żołądkową, zapewne przez brak sterylności w domu. Eliza na kolanach pucowała każdy skrawek wokół urządzeń sanitarnych. Jeśli zostawiła niedoczyszczone miejsce, Pani kazała jej zaczynać od nowa. Eliza była zła na Javiera, który kolejny raz zostawił zabłocone buty w swoim pokoju. Nie mogła nic powiedzieć. Jutro będzie jej pierwszy dzień wolny. Pani wymyślała coraz to nowe zajęcia dla Elizy. Uporządkowanie bielizny w szafie. Odkurzenie książek w bibliotece. Polerowanie nieużywanych sztućców. Poustawianie zabawek w pokoju Cristiny. Eliza nie miała chwili wytchnienia. Od ciągłego ruchu, jej uniform nie wyglądał tak jak powinien. To rozdrażniło Señorę. Podeszła do Elizy i zapięła ostatni guzik sukienki. Sprawdziła fartuszek. Eliza odwróciła się do ściany, a Sofia zawiązała go najmocniej jak potrafiła. Eliza przełknęła ślinę.

Eliza stała w kuchni przygotowując kolację. Sofia przyjrzała się jej krótkim, ale rozczochranym włosom. Po chwili przyniosła biały plisowany czepek, który kazała włożyć swojej służącej. Jeszcze czegoś brakowało. Przyjrzała się zniszczonym od szorowania dłoniom Elizy i chwilę później jej gosposia miała na sobie białe rękawiczki. Teraz na pewno nikt nie będzie chory.

Wieczorem Eliza miała zrobić dodatkowe zakupy. To się przedtem nie zdarzyło. Bała się, że będzie musiała wyjść z domu w czepku. Na szczęście Señora była w lepszych nastroju. Jeszcze raz skontrolowała uniform swojej służącej i kazała jej wyjść.

Dwie godziny później, kiedy Eliza wróciła ze sklepu, salon udekorowany był balonami.

– Elis, zapomniałam ci powiedzieć. Jutro są urodziny Cristiny i nie będziesz mieć wolnego. Z samego rana pójdziesz odebrać tort. A teraz odśwież łazienkę Javiera, mówił mi, że toaleta brzydko pachnie. A gdy skończysz, zacznij prasować moje nowe sukienki. Jeszcze nie wiem którą założę.

2 comments

  1. Marialuisa

    I’m in love with Eliza’story…..I’m becoming an addict …
    Special thanks to the author.
    With grace and few strokes draw, masterfully, characters and situations.
    Unfortunately, in the phatos, the episode ends….. leaving the desire to know more
    Very Thanks!!

  2. Aldo

    It’s really a great story. I’m a big fan of your story.

Comments are closed.