Historia Elizy – część trzecia

Powoli otwierała paczkę od Sofii, przeciągając tą chwilę jak tylko mogła. Jednocześnie była przerażona i podekscytowana. W środku znajdowała się pastelowa, niebieska sukienka z białymi mankietami i kołnierzykiem. Nieprzyjemna w dotyku. Założyła ją, zapinając wszystkie guziki. Była ciasna i sięgała jej do łydek. Dopasowane rękawy długości do łokcia nie krępowały ruchów. Coś jeszcze było w paczce. Fartuszek? Zawiązała go w talii i zauważyła, że to nie wystarczy. Jego górna część przypominała śliniak. Na sukience wyczuła dwa guziki na wysokości ramion do których przyczepiła opadającą część fartuszka. Zrobiło jej się gorąco. Były jeszcze buty. Białe, proste buty przypominające te, które noszą pielęgniarki w szpitalu. Nie chciała spoglądać w lustro.

Wróciła do kuchni. Sofia popijała kawę. Wygląd Elizy nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Odstawiła filiżankę. Eliza postanowiła usiąść obok niej. Gdy odsunęła krzesło, Sofia spojrzała na nią wzrokiem który wyrażał, że sobie tego nie życzy. Coś się zmieniło.

– W moim domu obowiązują moje zasady. Od tej chwili, będziesz wykonywać moje polecenia. Łazienki mają być czyszczone rano, odkurzanie po południu. Pranie zrobisz dwa razy w tygodniu. Śniadanie ma być gotowe na godzinę siódmą rano, kolację jemy o siódmej wieczorem. Zakupy będziesz robić codziennie według listy. W trakcie dnia możesz sobie zrobić godzinną przerwę, oczywiście jeśli zdążysz wszystko posprzątać. Jesz tylko w kuchni. Mam nadzieję, że uniform na ciebie pasuje. Chcę, abyś zawsze go miała na sobie w godzinach pracy. Także kiedy będziesz na zakupach. Ma być czysty, wyprasowany i kompletny. Do pracy nie potrzebujesz swoich ubrań. Nie chcesz przecież ich zniszczyć podczas szorowania albo gotowania?

Eliza nie nadążała. Pokornie skinęła głową. Nie potrafiła wydusić z siebie ani jednego słowa. Zebrała naczynia ze stołu i uruchomiła zmywarkę. Dobrze, że nie musi zmywać naczyń ręcznie. W międzyczasie przed wyjściem na zakupy, pod okiem Pani zapamiętywała gdzie znajdują się niezbędne narzędzia, które przydadzą się na później. Mop, wiadro, ścierki, szczotki, płyny, odkurzacz.

Eliza weszła do windy, ciągnąc za sobą wózeczek na zakupy. Mimo, że nikogo tutaj nie znała, bała się, że ktoś ją zobaczy. Zjechała na parter i przeszła ponurym korytarzem. Gdy otworzyła drzwi, poczuła żar płynący z nieba. Odwróciła się, chcąc wrócić do środka. Na drzwiach widniał napis: „Entrada de Servicio”. Wejście dla służby. A więc tym jestem. Z przedniej kieszeni fartuszka wyciągnęła listę zakupów. Drżącym krokiem wyszła na chodnik i stanęła przed przejściem dla pieszych. Ludzie stojący po drugiej stronie nie zwracali na nią uwagi. Bardziej zainteresowani byli swoimi telefonami komórkowymi. Skręciła w prawo na Carrer de Calvet. Na przeciwko sklepu z luksusowymi motocyklami skręciła w lewo, aż dotarła do Mercat Galvany, największy targ w okolicy. Stojąc w kolejce po warzywa, dostrzegła starszą filipinkę ubraną podobnie do niej. Uśmiechnęła się do niej, szukając zrozumienia. Poszła dalej. Przechodząc między stoiskami, mijała kolejne osoby. Niektóre miały na sobie same sukienki, szare, różowe. Inne miały na sobie fartuszki. W większości były to Azjatki, niektóre miały ciemną skórę. Pomiędzy nimi była też Eliza, 20-letnia dziewczyna z Polski.

Droga do domu była męcząca. Wymagała długiego marszu pod górę, ciągnąc za sobą obładowany wózek. Założony uniform przyklejał się do ciała. Musi wytrzymać. Może to tylko próba i po powrocie Sofia pozwoli jej chodzić w czym chce?

Wróciła do mieszkania. Było cicho. Nikogo nie było? Momentalnie weszła do swojego pokoju, jeszcze w drzwiach odwiązując paskudny fartuszek. Otworzyła szafę, do której schowała walizkę. Nie było jej. Rozpłakała się. Zabrała zakupy i wróciła do kuchni. Po wypełnieniu lodówki, zabrała się do pracy. Najpierw wszystkie łazienki. Zaczęła od pokoi dziecięcych. Najpierw pokój Cristiny, dziewczynki są bardziej ułożone. W pomieszczeniu unosił się zapach ostrych perfum, pewnie matki. Położyła wiadro z przygotowanymi płynem. Umyła lustro i zabrała zużyty ręcznik. Zaczęła szorować wannę. Odpływ zabrudzony był włosami, które wyciągała. Odwróciła się w stronę toalety. Muszla klozetowa oblepiona była krwią menstruacyjną. Na podłodze leżały tampony. Uklękła. Na rękach i kolanach zaczęła szorować podłogę. Zrobiło jej się niedobrze. Przeszła do łazienki Javiera. Zaczęła od spłukania toalety. Nie widziała szczotki. Założyła gumowe rękawice i zaczęła skrobać ją z pozostałości kału. Zacisnęła zęby. Dalej na kolanach zaczęła pucować klejącą się podłogę od moczu. Następna była łazienka w pokoju małżeństwa. Antonio i Sofia byli prawdziwymi pedantami. Posprzątanie po nich, sprowadzało się do wytarcia kafelek do sucha.

Eliza otarła łzy. Dobiegała godzina czternasta. Zdjęła śmierdzące rękawice i spojrzała w lustro. Przed sobą miała dziewczynę stojącą w brzydkiej sukience i fartuszku. Nikt by na nią spojrzał. Nikt nie pomyślałby, że jeszcze wczoraj była uśmiechniętą i radosną osobą, gotową na wyzwania. Nie wiedziała co powinna teraz zrobić. Nie było mowy o odpoczynku. Poprawiła fartuszek i chwyciła odkurzacz, aby zdążyć przygotować kolację.

2 comments

  1. Aldo

    Very nice this part as well. The emotions are greatly written. And it’s easy to identify with the character.

  2. Marialuisa

    Part 3 is very nice!
    I like Eliza must wear ugly uniform (dress reached her calves and white bib apron)….
    But….Why Sofia allow Eliza to put dirty dishes in dishwasher? Hand washing is better….when a live in maid servant worki for the household!
    Last…..I hope that Sofia, next time, hildes all rubber gloves for Eliza use….
    Thanks!!! And I am waiting episode 4
    :-)

Comments are closed.