Witamy u bogaczy

Przetłumaczyłem dla was z francuskiego najciekawsze moim zdaniem fragmenty wydanej w ubiegłym roku książki „Bienvenue chez les riches” w której swoje doświadczenia opisuje Lidia – gosposia pracująca w kilku bogatych rezydencjach.

Pierwszy dom

Pani N jak wielu pracodawców, spędza wiele czasu na próbie przyłapania nas. Wsuwa w najbardziej niekonwencjonalne miejsca waciki, kawałki papieru albo pestkę po wiśni. Celem jest udowodnienie nam że źle wykonaliśmy naszą pracę. Zawsze zastanawiałam się jak ona ogarnia te wszystkie pułapki. Łazienka na przykład, była bardzo niebezpiecznym miejscem. Nauczyłam się otwierać i opróżniać każdą szufladę i podnosić każdą matę podłogową. Czasami znajduję w niej długi włos albo temperówkę. Garderoba również byłą miejscem najeżonym pułapkami. Znalazłam kiedyś oliwę z oliwek na na półeczce z szalami, wacik kosmetyczny w bucie. Druga pokojówka (V.) próbowała zwalić na mnie winę i także podrzucała mi ciekawostki… raz znalazłam motyla w zlewie albo pajęczynę w miejscu które już wysprzątałam.

Pamiętam jednego dnia jak Madame przyczepiła się do V. która właśnie myła marmurowy stół na południowym tarasie. Była na rękach i kolanach zajęta szorowaniem, a Pani, mimo że to już był piąty raz dalej kazała jej go myć i myć.

Miała ona bardzo specyficzne pomysły jak powinien wyglądać jej dom. Chciała abym nosiła mundurek. Wszystko miało być sprzątane za pomocą płynu do mycia naczyń. Trzy krople do wiadra z ciepłą wodą. Łazienka, meble… wszystko. Albo inny pomysł: raz poprosiła mnie abym wyszorowała wszystkie pięćdziesiąt szyb za pomocą popiołu i papieru gazetowego. Coś jeszcze? absolutnie konieczne było ręczne pranie całej jej bielizny, w szczególności jej jedwabnych majtek, mimo że obok stała super zaawansowana pralka.

Kiedy wstała lewą nogą nic jej nie pasowało. Srebra nigdy nie były do końca wyczyszczone, należało je wycierać po raz kolejny i kolejny. Swoim szóstym zmysłem potrafiła wykryć najmniejszy błąd. Raz wydarła się na nas, że jej apartament wygląda odrażająco. Schyliła się aby pokazać mi, tuż za stoliczkiem dwa centymetry zapomnianego kurzu. Dwa centymetry kurzu w 60 metrowym pokoju!

Następny dom

Nauczyłam się tu swojego miejsca w szeregu. My, służba musimy być niewidoczni. Jesteśmy nikim innym niż cieniami. Wymienne postaci ubrane w mundurki. Zapominamy o mrowieniu w nogach i swędzeniu rąk, zmuszamy się stać nieruchomo z tacą w ręku niczym mebel.

Ostatni dom

Madame od razu dała mi uniform w postaci sukienki. Powiedziała że wkrótce wymieni go na dwa rozmiary mniejszy. Miała rację.

Wyobraź sobie ogromną biało czarną szachownicę marmurowej posadzki rozciągającą się na setki metrów kwadratowych i błyszczącą jak lustro – tak, parter zamku był zachwycający. Ale teraz pomyślcie o pocie który spływa z ciebie kiedy musisz na to wszystko nałożyć wosk a potem wypastować kulistymi ruchami na kolanach.

W tym domu zabronione było dla nas korzystanie z toalet na parterze. Toalety dla służby były na piętrze. Musieliśmy pędzić aby zdążyć za potrzebą. Wiele razy mi się nie udało. Madame wyposażyła wszystkie pomieszczenia w interkomy, nawet toalety. Wiele raz słyszałam jej głos dobiegający znikąd.

Jak wyglądał typowy dzień na zamku?

7:30. Ubrani już w białe fartuchy i białe buty jesteśmy gotowi by zacząć dzień.

8:00 Zanim Pan albo Madame wstaną, cichutko idę do pralni. Moim pierwszym zadaniem jest wyprasowanie wczoraj wypranych ubrań (nawet skarpetek) za pomocą gorącej pary.

8:30 Przygotowujemy śniadanie. Osobna taca dla Pani, osobna dla Pana. Cicho, bez gadania. W szczególności nigdy nie odzywamy się rano do Madame, ona tego nie cierpi.

9:00 Pan schodzi na na śniadanie do kuchni. Pod żadnym pozorem mu nie przeszkadzamy.

9:30 – 10:00 Madame przez interkom prosi o śniadanie do łóżka.

10:00 Zaczynamy sprzątanie parteru. Robimy to samo każdego dnia. Otwieramy wszystkie okiennice, odkurzamy meble i wszelkie bibeloty, poprawiamy sofy i poduszki, czyścimy sufity, lustra, ramy obrazów, zamiatamy i odkurzamy. Wymieniam kwiaty w sześćdziesięciu wazonach, dolewam wody. Uważam aby nie rozlać wody, która według Madame zanieczyszcza marmur.

11:00 Wchodzimy do apartamentów Państwa. Jest ciągle w łóżku. Nie patrzymy na nią, nie mówimy do niej, otwieramy dyskretnie okiennice.

13:00 Przynosimy zastawę stołową na obiad dla Pana i Madame którzy zaraz zejdą na obiad.

13:40 Sprzątamy apartamenty Państwa. Największym problemem są łóżka. Wszystko na nich musi być perfekcyjne. Musimy wyprasować każdą pościel aby nie został ani jeden fałd. Ułożenie prześcieradeł, narzut musi być symetryczne. Przygotowanie dwóch łóżek zajmuje prawie godzinę.

15:00 Monsieur i Madame są ciągle w jadalni. Obiad jest prawie nietknięty.

17:00 Dwugodzinna przerwa.

19:00 Wznawiamy służbę i ustawiamy zastawę na kolację.

20:30 Zaczyna się najważniejsza część dnia: kolacja. Całe srebro jest w użyciu a nim są dane mięsne, rybne, warzywa, ryż, sosy. Każde danie umieszczone są na nieskazitelnie czystej tacy. Madame dzwonkiem daje znak do rozpoczęcia. Wchodzimy jedna za drugą do jadalni w kompletnej ciszy. Po nałożeniu cichutko wychodzimy i delikatnie zamykamy drzwi. Wchodzimy ponownie i obchodzimy cały stół z potrawami słysząć jedynie „nie, dziękuję”. Potem szybko pracujemy w kuchni by podać deser i herbatę. W między czasie zaczynamy zmywać naczynia. Jest już prawie dziesiąta.

22:30 Idę do góry przygotować pokoje na noc. Państwo są już w łóżku a ja układam skarpetki i inne rzeczy na krześle, wymieniam perfekcyjne złożone ręczniki, ponownie myje łazienkę, umywalkę, wannę, lustro, kładę karafkę wody obok i gaszę światło. Zamykam okiennice i wracam do kuchni aby dokończyć sprzątanie kuchni po kolacji.