Praktyki w hotelu – wywiad III

Pojawił się następny wywiad, tym razem z Patrycją, która ma za sobą epizod bycia pokojówką w hotelu Dwór Oliwski w Gdańsku.

Administrator Czarnobiały.pl (A): Witaj Patrycjo. Zacznijmy od kwestii podstawowej. Jak to się stało, że trafiłaś akurat do tego hotelu? To była twoja inicjatywa czy szkoły?

Patrycja (P): Wybór tego hotelu wtedy uznałam za najgorszy z najgorszych. Wyszło tak,że kiedy poszła lista z propozycjami miejsc praktyk, nie było mnie w szkole. Został Dwór, i chyba Opera. Oba te miejsce wiązały się z dojazdem, jednak Gdańsk mimo wszystko bardziej mi pasował. Po czasie dowiedziałyśmy się, że czeka nas 2km marszu zanim dojdziemy do hotelu. Był środek zimy, sam dojazd sprawiał mi wiele trudności a nim doszłam do celu byłam zmęczona. Tak więc wybór przypadkowy, sama nie wiem czy to ja wybrałam hotel czy to hotel wybrał mnie?

A: Dlaczego akurat jako pokojówka? Z racji braku miejsca w innych działach, czy też świadoma decyzja?

P: Przydzielenie praktykantów na stanowisko pokojowych nie jest przypadkowe, a na pewno nie jest spowodowane brakiem miejsc na innych stanowiskach. Właśnie na to miejsce pracy jest największe zapotrzebowanie. Praktykanci są przede wszystkim od tego aby odciążyć Panie, które są starsze i pracują w hotelu na co dzień. Uczniowie zawsze chcą podejrzeć pracę różnych jednostek, jednak najczęściej wykorzystywani są do „brudnej roboty”.

A: Co do brudnej roboty. Tak w ogóle to lubisz sprzątać ?

P: Trudne pytanie. Ciężko to określić, pokój sprzątam kiedy bałagan choć nie częsty, na prawdę zaczyna mi przeszkadzać. Jeżeli chodzi o pokoje w hotelu – chyba jestem już mocno wyczulona. Uwielbiam doprowadzać hotelowe pokoje do porządku.

A: Jak się oficjalnie nazywał w hotelu dział w którym pracowałaś? Housekeeping? Służba pięter?

P: W każdym hotelu praktycznie ten dział jest nazywany albo Służba pięter albo właśnie Housekeeping. W moim też tak było.

A: Najpierw byłaś Dworze na praktykach potem dorywczo pracowałaś. Czym różnił się jeden rodzaj pracy od drugiej? Na praktykach byli po prostu bardziej wyrozumiali?

P: Podstawową różnica między praktyką a prawdziwą pracą była taka,że podczas nauki zawsze był ktoś kto mną kierował, zawsze byłam z kimś w parze, doczepiona do którejś z Pań pokojowych. Natomiast kiedy zostałam zatrudniona jako pracownik musiałam nauczyć się samodzielności, wiedziałam,że będę sprzątać sama, co wiązało się również z nauką sprzątania łazienek. Jako praktykantka zajmowałam się częścią sypialnianą (ścielenie łóżek, wycieranie kurzy). Jako pracownik musiałabym być równie szybka i dokładna jak reszta. Znajomość szczegółów, precyzja i dokładność stały na pierwszym miejscu.

A: Czy nosiłaś podczas sprzątania jakiś uniform? Jeśli tak to jak wyglądał?

P: Jako pracownik miałam obowiązek noszenia czarnej sukienki, białego kołnierzyka oraz białego fartuszka. Do tego rajstopy, bądź latem gołe nogi i robocze obuwie. Używałam jednak zwykłych tenisówek, które oszczędziły mi odcisków i nieprzyjemnego zapachu stóp. Raczej związane włosy (choć później nikt tego nie sprawdzał), mało biżuterii i zawsze uśmiech na twarzy.

A: Czy taki strój nosiłaś od początku, również na praktykach?

P: Jako praktykantka: spódnica/spodnie (czerń), biała koszula i wygodne obuwie.

A: Czy praca w takim stroju jest w jakiś sposób krępująca, niewygodna?

P: Zdarzało się tak, że „większe” Panie miały problem z dobraniem odpowiedniego rozmiaru, zawsze sukienka musiała być chociaż rozmiar większa, żeby nie ograniczała ruchów i nie była za krótka. Materiał był nieprzyjemny i sztywny, zawsze miałam obtartą wewnętrzną część rąk, również na udach pojawiały się zaczerwienienia. Na szczęście każda sukienka, nawet ta najmniejsza była na mnie za duża – było w miarę wygodnie.

A: Czy kontrolowana w jakiś sposób twoją „prezencję”? Musiałaś na przykład prasować sukienkę przed wyjściem na pokoje?

P: Musiałyśmy wyglądać dobrze nie tylko dla hotelu, ale również dla samych siebie. Wiadomo, że 5 gwiazdek do czegoś zobowiązuje, jednak nikt tego nie sprawdzał. Mimo to nie zdarzyło się nigdy aby któraś z moich koleżanek wyglądała nieprzyzwoicie. Wyprać i wyprasować sukienki mogłyśmy w pracy.

A: Zwrócono by ci uwagę jakbyś sprzątała w rozpiętej sukience bądź nie miała zawiązanego fartuszka?

P: Jeżeli pokój był sprzątany na przyjazd, mogłyśmy pozwolić sobie na trochę luzu, oczywiście bez przesady. Natomiast przy odświeżaniu należało mieć kompletny strój, chociaż by ze względu na to, że gość miał prawo zostać w pokoju podczas sprzątania.

A: A zdarzało ci się to kiedy nikt nie zaglądał do pokojów?

P: Jasne! Nie było nic przyjemniejszego od chwilowego pozbycia się jednej części „garderoby”, co wiązało się z podniesieniem poziomu wygody.

A: Jakie czynności lubiłaś w swojej pracy a jakich nie cierpiałaś? Wiele dziewczyn opowiada, że najgorsze jest sprzątanie łazienek. Podzielasz ich opinie?

P: Nie nazwałabym tego najgorszą częścią. Raczej taką która wymaga niesamowitej dokładności. Wiadomo,że lepiej robić coś po czym nie widać, że staraliśmy się słabiej. Jeżeli ktoś twierdzi, że łazienki są najgorsze – zapraszam do Dworu Oliwskiego, to będzie koszmar. W łazience można się popisać i tyle. Od ścielenia łóżek bolały mnie ręce, a ścieranie kurzów nie przynosiło efektów, bo brud nie zdążył nawet osiąść po ostatnim czyszczeniu. Chyba nie ma czynności którą naprawdę lubiłam. Jedynie zamykanie za sobą drzwi w każdym posprzątanym pokoju przynosiło mi zadowolenie.

A: Ile czasu na początku a ile później zajmowało ci posprzątanie pokoju?

P: Początkowo zajmowałam się tylko pokojem więc dawałam radę w 25minut. Kiedy przyszło do samodzielnego sprzątania, potrzebowałam około 45 minut do godziny na całość, w zależności od syfu, który zostawili po sobie goście. Odświeżanie jakieś 20 minut.

A: Czy były czynności podczas tego które wymagały pozycji klęczącej? Może są takie, dla których jest to po prostu pozycja wygodniejsza? (W końcu po co się niepotrzebnie schylać)

P: Tak! Zdecydowanie, praca na klęczkach i schylanie się to podstawa prócz dźwigania. Pozycja klęcząca przede wszystkim przy sprzątaniu toalety inaczej sobie tego nie wyobrażam. Przy reszcie można sobie zaoszczędzić takich wygibasów.

A: Czy pamiętasz jakieś nieprzyjemne sytuacje? Np wyjątkowy syf, wydzieliny ciała w miejscu w których ich być nie powinno?

P: Tak, można by opowiadać i opowiadać. To co dzieje się w hotelowych pokojach to sprawa nie do omówienia. Zdarzały mi się łóżka zaplamione krwią i dziecięcą kupą, sfermentowane piwo, zgniła pizza w opakowaniu, zużyte prezerwatywy na widoku, brudna bielizna, łóżeczko dziecięce wstawione do łazienki, zabrudzone toalety, 3dniowe pampersy. Masa nieprzyjemnych spraw. Najgorszą tragedią były jednak pokoje w których mieszkali Szwedzi, odświeżanie trwało prawie godzinę, a sprzątanie na czysto ponad…. NIE POLECAM!

A: Zdarzało się spotkać „czepialskiego” gościa, który zbyt dokładnie sprawdzał dokładność sprzątania pokoju i informował o tym recepcję?

P: Ludzie przyjeżdżający do hotelu z 5 gwiazdkami, nie mają prawa się do czegoś przyczepić, tego wymagają standardy. Nigdy nie zdarzyło mi się, aby ktokolwiek był niezadowolony i stwarzał nieprzyjemne sytuacje.

A: Ale jeśli, to czy w takim wypadku, dajmy na to zacieków na lustrze musiałabyś tylko poprawić lustro, sprzątać od początku całą łazienkę czy od razu cały pokój?

P: Na pewno jeżeli spotkalibyśmy się z niezadowoleniem klientów, pokój został by zamieniony na inny, a ten poprzedni sprawdzałaby Pani Kierownik, której kontrole miały uniknąć takich nieprzyjemnych sytuacji. Podejrzewam, że zostałoby poprawione jedynie lustro chyba, że pokój byłby zabrudzony w innych miejscach.

A: Jesteś ładną, pełną urody dziewczyną. Czy goście zwracali na ciebie uwagę, czy też z racji wykonywanej pracy traktowali was jak powietrze?

P: Jedynie goście, którzy śpią na kasie mogliby potraktować służbę pięter jak powietrze. Byłam jedną z najmłodszych pokojówek więc spotykałam się z różnymi zaczepkami. W większości były one jednak miłe i przyjemne.

A: Czy gdybyś mogła zatrudniłabyś się na stałe jako pokojówka?

P: Gdyby podnieśli pensje pokojówek do około 2 000 zł. poważnie bym się nad tym zastanowiła, chyba, że byłaby to już ostateczność. Tak wolę znaleźć pracę, która nie przyspieszy procesu starzenia się. Zmęczenie, i wyczerpanie udziela się w tym zawodzie.

A: Poleciłaś byś Dwór Oliwski jako miejsce na praktyki?

P: Jako miejsce praktyk owszem. Dużo można się nauczyć, później nic tylko pchać się do innych hoteli!

A oto Patrycja (po prawej) w uniformie przed wyjściem na praktyki:

Patrycji bardzo dziękuje za obszerne odpowiedzi na moje pytania i zachęcam do odwiedzania jej profilu w serwisie Photoblog.pl.