Praca w hotelu jako pokojówka – wywiad XV

Moją rozmówczynią jest Zuza, która pracowała jakiś czas temu we wrocławskim pięciogwiazdkowym hotelu na przeciwko Panoramy Racławickiej – zorientowani, domyślą się o jakim obiekcie mówię. Postanowiłem zadać jej kilka pytań – część z nich oparta jest na pytaniach moich czytelników, którzy przekazują mi je za pomocą GG czy maila, inne zaś wynikają ze własnych spostrzeżeń i zapamiętanych wrażeń z pobytu. A więc zaczynamy.

Uwaga, sceny drastyczne ;-)

Administrator Czarnobiały.pl (A):: Czy są osoby, które wstydzą się wykonywanej pracy? Mam na myśli, sytuację, że pracę w hotelu traktują jako coś, co jest poniżej ich „godności”, skoro przecież studiują tak prestiżowe i jakże potrzebne kierunki jak „zarządzanie” czy też „europeistykę”, a sprzątanie pokoi to tylko tak na chwilę, zanim zaczną robić wielką karierę?

Zuza (Z): Z tego co zaobserwowałam na praktykach będąc w tym oraz innych hotelach ludzie pracujący na housekeepingu nie wstydzą się tego. Praktykanci w hotelach robią co im każą zrobić byle żeby przesiedzieć te wyznaczone im godziny a pracownicy traktują to jak każdą inną prace – nie ma się czego wstydzić.

(A): Pomówmy teraz o samej pracy. Jak naprawdę często zdarzają się opisywane historie rodem z horroru, o toaletach śmierdzących jak po gazie bojowym, prezerwatywach na dywanie i zaplamionych krwią łóżkach? Jaki (jeśli tak) tego typu przypadek pamiętasz najbardziej?

(Z): Hahaha. Nie jest aż tak strasznie Oczywiście zdarzają się takie sytuacje, ale myślę że prezerwatywa w pościeli, na dywanie itp. albo zakrwawiona pościel nie jest aż jakąś straszną rzeczą – wyrzuca się, zmienia pościel i tyle. Najgorsze są chyba wymiociny jak któryś z gości wieczorem za bardzo zabalował (chociaż zdarzyło mi się to tylko raz) ale jak trzeba czasem zacisnąć zęby i posprzątać nawet takie niespodzianki to się po prostu to robi.

Było parę takich w sumie obrzydliwych sytuacji które pamiętam i nie zapomnę! Ale jedna nasuwa mi się na myśl od razu. Wchodzę z koleżanką do pokoju, ładnie, czysto, łózko zaścielone, śmieci nie ma. Na łóżku leżała karteczka z napisem „Przepraszam”, odsłaniamy kołdrę a tam po prostu kupa… ale nie w sensie że ktoś nie zdążył tylko ktoś zrobił to celowo.

(A): Dlaczego tak przeklinacie? ;-) Autentycznie pamiętam, kiedy wchodziłem do pokoju, jak jedna z pokojowych tak się wydarła, że jej bluzgi (które dotyczyły bodajże „problemów” z doszorowaniem łazienki) zbudziłyby każdego gościa. To aż tak stresująca praca?

(Z): Moim zdaniem to czy ktoś przeklina czy jak się zachowuję to raczej kwestia kultury osobistej. Ja z tego co widzę w hotelach pokojowe raczej pilnują ciszy i spokoju, nawet praktykantów upominają jak się po prostu z czegoś śmieją. A jak ktoś już użyje jakiegoś wulgaryzmu to do kogoś w ciszy albo pod nosem. Chyba że coś się głośniej mówi na zapleczach, nie spotkałam się jeszcze z taką sytuacją na korytarzu czy gdziekolwiek gdzie dostęp mają goście

(A): Zresztą, większość waszych gości (niemieccy emeryci) i tak by tego nie zrozumiała. Czy wymagana jest u was znajomość tego języka,a by podjąć pracę, czy wystarczą podstawy angielskiego?

(Z): To prawda, Niemców we Wrocławiu jest baaaardzo dużo. Ja osobiście niemieckiego nie znam, bardziej angielski. Ale nie było z tym problemu żeby być pokojową na praktykach czy zostać po praktykach w pracy. Pokojowa ma mały kontakt z gośćmi hotelowymi, jeżeli napatoczy się obcokrajowiec to grzecznie po angielsku można powiedzieć że się nie rozumie i żeby zadzwonił na recepcję.

(A): A słuchanie muzyki podczas pracy nie jest przypadkiem zabronione? Drugiego dnia, kiedy wróciłem z lunchu, z pokoju obok którego stał wózek dobiegała okropna dyskotekowa sieczka, po czym wyszła z niego „rozpromieniona” i uśmiechnięta od ucha do ucha blondyneczka w stroju pokojówki…

(Z): We wszystkich hotelach jest zabronione słuchanie muzyki. Ale w praktyce wygląda to trochę inaczej. Nawet jak pokojowa słucha muzyki (raczej cicho) w pokoju to nikt nie robi problemu z tego powodu. Chyba że kierowniczka ma zły humor, to każe wyłączyć. Poza tym kierowniczka nie będzie biegała przecież po paru piętrach pilnować każdej pokojowej czy słucha muzyki.

(A): A właśnie do waszych strojów. Przyznam się, podobały mi się bardzo (szczególnie te w kolorze kawy), a jak wy się do nich odnosicie? Zapewne wyglądają lepiej niż się w ich pracuje – sukienka i po całym dniu zakładam że przepocona, kołnierzyka rozpiąć nie można, rajstopy mokre, pognieciony fartuszek przeszkadza a pewnie nosić go cały czas trzeba, buty cisną. Czy może jednak przesadziłem?  Lubicie swoje uniformy? I macie jakie sposoby, aby zapewnić sobie więcej luzu i komfortu?

(Z): A no rzeczywiście przesadzasz. Właśnie te sukieneczki to jest niezły wkręt. Są one wygodne (o ile nie weźmie się za krótkiej), przychodzi się do pracy i nic człowieka nie interesuje co do ubioru, nie niszczy się swoich ciuchów, nie trzeba nic specjalnego kupować do pracy. Przychodzi się rano bierze czyste, świeże, wyprasowane, a po pracy ściąga, rzuca do kosza z praniem i się niczym nie trzeba przejmować. Wydaje mi się że właśnie te uniformy są ulepszeniem i ułatwieniem pracownikom życia.

(A): Z punktu widzenia gościa, gdzie najlepiej kłaść napiwki, aby nie podkradła go supervisorka? Pod poduszką? W kopercie na stole? Do ręki?

(Z): Z tego co widzę to goście najczęściej zostawiają właśnie napiwki na burku, szafce nocnej albo koło telewizora. Wydaje mi się że tak na prawdę najlepiej do ręki, albo w miejsce nie tak oczywiste jak np. biurko. Pokojowe i tak muszą zaglądnąć w każdy kąt więc można zostawiać wszędzie, ale jak jest na oczach to innych kusi kto tylko wchodzi do pokoju. Tamci nie zaglądają nigdy do łazienek, wiec gdzieś pod ręcznikiem czy nawet koło umywalki nie trafił by napiwek do innych rąk niż pokojowej która posprząta po gościu pokój.

(A): Czy zdarza się wam być złośliwie? Na przykład gościowi, który czymś „podpadł” zapomnieliście pościelić łóżka, wyrzucić śmieci, umyć prysznica? Czy takie rzeczy po cichu akceptuje przełożona, czy też to już wasza autonomiczna decyzja, za którą możecie mieć problemy?

(Z): Nie, to wypada z reguł które panują w w tym hotelu. Jak się czegoś zapomni dać, czy zrobić i jest skarga to się na drugi dzień przed pracą ma takie „kazanie”, że nawet nikt chyba nie wpadnie na pomysł, żeby coś zrobić nie tak po złości.

(A): I ostatnie pytanie: czy zdarzył się gość, który obdarowywał pokojówkę komplementami, czy też napici (delikatnie mówiąc) biznesmeni składający jakieś niemoralne propozycje? Bagatelizujecie to ostatnie, czy zgłaszacie?

(Z): Czasem ktoś zagada, ale jeżeli jest to na zasadzie: cześć jak masz na imię czy coś takiego to się uśmiecha i odpowiada (prawdę albo nie prawdę), można nawet pogadać z gościem. Ale jeżeli staje się to jakieś „podejrzane” albo jest od początku to się przeprasza, zamyka nawet jeszcze nie posprzątany pokój i się idzie na zaplecze na chwilę aż gość pójdzie albo idzie na inne piętro sprzątać a tam wraca później. Ale już takie sytuacje to trzeba zgłaszać bo to z ludźmi nic nie wiadomo jakie są świry.