Powrót do przeszłości

Wielu z was, także i ja chciałoby się choć na moment przenieść do czasów, które już minęły. Uruchomić maszynę, przejść przez czarodziejskie lustro, albo po prostu obudzić się będąc gdzie indziej. Tego typu możliwość daje nam telewizja i programy typu reality show.

Mówiąc jednak reality show, nie mam na myśli programów typu „Big Brother”, gdyż podglądanie kłócących się ludzi nie ma najmniejszego sensu. Mam na myśli programy „historyczne”, które odzwierciedlają pewną epokę. Udział w takim programie nie jest może przepustką do sławy, ale stanowi szansę przeżycia pewnej przygody. Dokonania metamorfozy swojego życia, poznanie swoich dobrych i złych cech. Wyobrażenia sobie jakim byłbym człowiekiem, gdym żył sto albo dwieście lat temu. Sprzyjają temu zarówno odludne miejsca, gdzie takie programy są kręcone, ale także stroje.

1900 House

Jednym z takich programów był emitowany w stacji Channel 4 „1900 House”. Jak sama nazwa wskazuje zabiera on nas na początek XX wieku i przedstawia on modelową rodzinę Bowlerów żyjącą w południowym Londynie. Z domu wyniesiono wszystkie współczesne gadżety i dostosowano do czasów wiktoriańskich. Bowlerowie musieli nauczyć się żyć przez 3 miesiące bez telefonów komórkowych, telewizji, komputerów a nawet bez tak wydawałoby się zwykłych rzeczy jak szampon do włosów (nie został jeszcze wynaleziony).

Jak na wiktoriańską rodzinę przystało przyszedł czas na zatrudnienie kogoś do pomocy przy sprzątaniu domu. Wbrew poglądom pani Bowler, wierzącej w emancypację płci pięknej zatrudniono kobietę. W rolę służącej wcieliła się Elizabeth Lillington. Po ubraniu odpowiedniego kostiumu przystąpiła do pracy. W domu pełniła rolę pokojówki „od wszystkiego” (maid of all work) – sprzątała, prała, podawała do stołu, myła naczynia.

Manor House

Z punktu widzenia ilości postaci jak i rozmachu całej produkcji, o wiele ciekawszym projektem był „Manor House”, zwany także „Edwardian Country House”. Tu w swoje role wcieliło się paręnaście osób. Część z nich zostało opływającą w luksusach rodziną, zdecydowana większość jednak została służbą.

Jak na dużą rezydencję przystało służba została podzielona na męską jak i żeńską. Ci pierwsi zajmowali się podawaniem do stołu, czy tez doglądaniem koni w stajni, ci drudzy – jak łatwo się domyśleć – sprzątaniem i gotowaniem. Jednak nie każda służąca wykonywała te same zadanie. Była tu zarówno pokojówka salonu (parlourmaid), dbająca o garderobę Pani, pokojówki dbające o czystość domu (housemaids) jak i najmłodsza pomywaczka (scullery maid), szorująca całymi dniami garnki i talerze.

W programie zadbano o szczegóły. Zarówno wnętrze wielkiej rezydencji jak i stroje i praca służby robią wrażenie. Co ważniejsze pokazano, że służba pomimo ciężkiej pracy miała być dla właścicieli niewidoczna. Warunki samej pracy odzwierciedlono „aż za dobrze” – dziewczynę pełniąca rolę pomywaczki, najniższego rangą służącego w domu, zmieniano aż trzykrotnie. Warto tym wiedzieć, że noszone przez służbę stroje nie składały się tylko z samym sukienek, czepków i fartuchów. Nosiły one też gorsety. Czy któraś z dzisiejszych kobiet wyobraża sobie zmywanie podłogi na kolanach mając na sobie ciasno ciężkie bawełniane stroje i zawiązany gorset?

Oprócz całodziennego sprzątania, pokojówki obsługiwały też przyjęcia. Wdziewały wtedy swoje odświętne, czarno-białe stroje, składające się jednak z tych samym elementów – sukienek, fartuchów, czepków, i do późnego wieczora witały gości, otwierały drzwi, podawały do stołu. A jutro znowu, pobudka o 5:30 i szorowanie.

Abenteuer 1900

Niemiecką (i od razu uprzedzam – mniej udaną) odpowiedzią na popularność takich programów była „Przygoda 1900”, w której to uczestnicy przenieśli się do prowincjonalnego dworku. Niestety mniejszy rozmach i skupienie się w nim na „gadaniu” zamiast na „realizmie” powodują, że nie jest on warty obejrzenia.

Die Bräuteschule

Zupełnie inna propozycją jest Die Bräuteschule. Przenosimy się w nim do roku 1958 oglądając tym samym naukę w „Szkole Narzeczonych”. Gdyż każda przecież przyszła małżonka umieć powinna sprzątać i gotować. Tego typu zajęcia, określane mianem ekonomii domowej (Domestic science, home economics) były jednymi z podstawowych elementów edukacji szkolnej ponad pół wieku temu.

I być może odchodzę w ten sposób od ścisłej definicji tego bloga – od opisu pokojówek i służących, warto zauważyć jednak, że w tamtych czasach kobieta pełniła wobec mężczyzn inną, niekiedy nawet służalczą rolę. Bycie tzw „kurą domową” nie wynikało z żadnego poniżenia, było po prostu czymś naturalnym.

Die Bräuteschule poszedł jednak w stronę szkoły kucharek, gdyż większość dokumentu poświęcona jest nauce gotowania. Młode, wchodzące w dorosłość bohaterki, ubrane w jednakowe mundurki – sukienki z białymi fartuszkami, uczą się gotować, peklować, piec ciasta, a także jak wykonywać obowiązki domowe – prać, prasować, sprzątać.

Szukając odpowiedniego określenia na podsumowanie programu można użyć po prostu „smaczny”, ale także „zrobiony ze smakiem”. Każdy element nauki wydaje się być drogą do posiadania idealnej żony.

1 Comment

  1. Pingback: Kino niemieckie |

Comments are closed.