Seriale hiszpańskojęzyczne XI

Za nami historia Elizy. Niektórzy z was skomentowali – za co dziękuję, fajnie że się wam podobało, inni czytali i w sekrecie się do tego przyznali (pozdrawiam wiadomo kogo). Wersja angielska pewnie kuleje, no ale trudno, tłumaczem zawodowym nie jestem, chociaż z drugiej strony skarg nie było. A teraz wracam do bardziej typowych postów na tym blogu; opowiadanie było swojego rodzaju odskocznią i pewnym marzeniem które chciałem w końcu spełnić. Może „marzenie” brzmi górnolotnie, ale tak długo mi ten pomysł chodził po głowie, że w po prostu prędzej czy później powstać musiał. No dobra, a teraz kilka nowych odcinków seriali hiszpańskojęzycznych które ostatnio oglądałem

Amanda

Nowy chilijski serial obyczajowy emitowany na stacji Mega z nawet ładną uśmiechniętą dziewczyną.

Warto spojrzeć na odcinek Como dice el dicho o nazwie „Echando a perder se aprende”, w którym służąca z wózkiem wychodzi na zakupy:

Jednak moim ulubionym odcinkiem był niedawny epizod La rosa de Guadalupe – „Mujeres marchitas” w którym przedstawiono rodzinę pogrążoną w depresji, usychającą (stąd tytuł). Wszystko zmienia się wraz z przybyciem Betel, młodej i prostej dziewczyny. Matka mieszkającej w domu kobiety już pierwszego dnia zwraca się do nowej służącej: „Chcę Cię w uniformie. Nie chcę twoich ubrań w moim domu”. Przekonajmy się jak wygląda: