Nikita

Całkiem niedawno miała miejsce premiera kolejnej adaptacji „Nikity”. Remake stacji CW uznaję jednak za nieudany. Brzydka bohaterka (o męskich rysach twarzy), nudne sceny akcji i przede wszystkim brak najważniejszej dla mnie sceny, która obecna była w każdej ekranizacji. Sekwencji z pokojówką w hotelu.

Zaczęło się od roku 1990. Film „La Femme Nikita” w reżyserii Luca Besson. W tytułową rolę wcieliła się francuska aktorka Anne Parillaud. Broń przyłożona do skroni. Odpowiedź: Josephine. Zaplecze hotelu. Przebierz się. Już. Jestem gotowa.

Po czym przemierza z tacką hotelowe korytarze, ubrana w uniform obsługi. Czarna sukienka i duży fartuch. Wchodzi do pokoju. Podsłuch zainstalowany. Wraca.

Potencjał sceny – niewykorzystany. Uniform jak i aktorka – przeciętnej urody. Sekwencja wydaje się nie do końca w filmie przydatna. 3 lata później, w roku 1993 John Badham razem z Lucem Besson przygotowują amerykański remake, który okazuje się lepszy od oryginału: „Point of no Return”.

W roli Nikity piękna Bridget Fonda. Ponownie pomieszczenie służbowe, skrępowani pracownicy, opanowane przez agencję. Josephine zakłada uniform. Czarna sukienka z białym kołnierzem i mankietami, przewiązanym w talii fartuszkiem. Wygląda cudownie. Bez przeszkód wchodzi do pokoju, pchając hotelowy wózek. W oczach emocje, strach, ochroniarz przeszukuje jedzenie. Już po wszystkim.

Parę lat później nakręcono serial z Petą Wilson „La Femme Nikita” (który posłużył potem J.J. Abramsowi do stworzenia „Alias”). Tu scena z pokojówką wygląda nieco inaczej. Josephine uzbrojona. Broń. Okulary z zamontowanym kamerami. Udaje hotelową sprzątaczkę aby dostać się do pokoju. Tym razem jednak panikuje, gdy pojawia się tam ktoś jeszcze.

Która z tych wersji jest najlepsza? Oczywiście ta z Bridget Fonda. Liczę jednak, że w kolejnych odcinkach „Nikity” producenci przypomną sobie i Maggie Q także, choć na chwilę stanie się hotelową pokojówką.