Pamiętnik francuskiej służącej

Przetłumaczyłem z francuskiego kilka wybranych fragmentów znalezionego internecie bloga, w którym autorka opisuje swoją pracę dla Madame. Jestem pewien, że się Wam spodoba!

Przechodzimy przez kuchnię, która ma szerokość poddasza. Otwiera drzwi prowadzące do windy dla służby. Dała mi klucz. Klucz do jej domu.

– Nie obwiniaj mnie, ale jestem oporna wspólnej egzystencji razem z pomocą domową. Ten pokój jest dla ciebie. To jest to co chciałam dla ciebie – komórka z minimalną ilością komfortu.

Ze strachem otworzyłam. Małe okno podwójne przeszklone z widokiem na dziedziniec. Ściany są brunatnożółte a sufit białawy. Wciąż pachniał farbą. Stół, krzesło. Szafka obok nieco twardego łóżka, umywalka z kranem do mycia. Otworzyła drzwi wysokiej szafy.

– Twoja nowa garderoba.

7:30 rano. Już prawie godzinę jestem przy zlewie. Naczynia nie wydają się mieć końca. Mam rękawice gumowe i sweter umieszczony na moim różowym fartuchu. Zakładam winylowy płaszcz i udaję się do piekarni. Po zakupach mam jeszcze niecały kwadrans żeby się przebrać. Sukienka w kolorze szarym, biały wysoki kołnierz, białe mankiety, fartuszek i czepek. Kokieteryjnie dla Pani służę w białych rękawiczkach. Spoglądam na drzwi do jej pokoju, duże ścienne lustro zwraca na mnie uwagę. Maniakalnie poprawiam swój fartuszek, sprawdzam czy kołnierzyk jest zamknięty, czy mój czepek jest prawidłowo ułożony. Delikatnie pukam, ogłaszając się.

Relais chateau Cordeillan-Bages, propriete du cinquieme grand cru classe Chateau Lynch Bages. Chambres du Chateau Cordeillan Bages Chartreuse. Femme de chambre, hotel, hotellerie*** local caption *** Classified great wines of the Medoc, 1885.  Inn and castle Cordeillan-Bages, estate of the fifth classified vintage wine Chateau Lynch Bages. Bedrooms in the Castle Cordeillan Bages Chartreuse. Cleaning lady, hotel, inn.

5:30. Pani Octavia zapomniała mnie ostrzec, że jedzie porannym pociągiem do Bordeaux. Umieszczam na sobie jasnoniebieski nylonowy fartuch z guzikami na mankietach. Wykańczam go białym wiązanym fartuszkiem. Z zaspanymi oczami przygotowuję walizkę Madame.

– Liczę na ciebie, że nie zapomnisz niczego.
– Tak proszę pani.

Nawet w przypadku dwudniowych wyjazdów ma pełną walizkę. Podjeżdża wezwana taksówka. Wszystko to odbywa się bardzo szybko, w trybie pilnym, jak lubi mówić Pani:

Personel musi zawsze znajdować się pod presją.

Na progu domu pomogłam umieścić długi płaszcz na jej satynowym garniturze w kolorze perłowym. Odwróciła się do mnie zapinając kołnierzyk mojego uniformu.

– Etykieta, Hanno. Służba domowa w każdej sytuacji musi zapewniać o wizerunku Państwa.
– Wiem Pani.

Moja twarz stała się biała. Te uczucie niewygody.

– Na biurku znajdziesz listę zadań do wykonania podczas mojej nieobecności.

Przeprowadzka do Bordeaux

Nie zauważyłam drugiego wejścia z widokiem na dziedziniec na tyłach który był garaż. Mój pokój jest wyżej. Podwoiłam metraż w stosunku do tego który był w Paryżu. Prawdziwy prysznic, duże łóżko i duża szafa. W kącie idealnie na swoim miejscu deska do prasowania i żelazko. Było nawet gniazdo TV. Mechanicznie otworzyłam szafę, kilka prześcieradeł, dwa koce i dwa fartuchy na wieszakach.

Dziś rano (jest niedziela) noszę na ciele czego nienawidzę najbardziej, nylonowy ohydny fartuch w którym wyglądam jak sprzątaczka. Wyobrażam sobie, że pokojówka zawsze musi wyglądać elegancko na służbie, a w tym momencie Madame myśli inaczej i kpi z moich odzieżowych nastroi. Okazuje się, że jeden z wczorajszych gości zarzygał łazienkę. Zapach jest taki, że Madame spała w pokoju gościnnym. I oto jestem, na czworakach, w rękawicach gumowych szoruje podłogę. Fartuch przykleja mi się skóry i czuje się odurzona smrodem. Robię co mogę, aby usunąć powracający zapach który trafia mi do gardła.

bonne-domestique-blouse-2

Środa 01:30 w nocy, Pani zadzwoniła po mnie (spałam głęboko) aby przygotować „przekąskę”. Nienawidzę gotować, tym bardziej w nocy, a miałam przygotować małe kanapki z łososiem i serwować szampana. Różowy uniform i biały fartuszek. Staram się dopasować czepek rozczesując włosy. Na takie bolesne okazje, mam zawsze przygotowane w kieszeniach fartuchów białe rękawiczki. Pani i jej goście zanurzeni byli w fotelach. Mówią o sztuce współczesnej. Nieśmiało uśmiechnęłam się do dziennikarza. Pani zwróciła się do swego gościa, oferując mu małą kanapkę, a ja napełniłam kieliszek szampana.

2 comments

Comments are closed.