Pornografia

Wiecie co najbardziej mnie wkurza, oprócz brzydkich zachowań niektórych użytkowników? Wszechobecna pornografia. Spróbujcie kiedyś sami wyszukać film czy serial, w którym występują pokojówki – natknięcie się na filmy porno. Nawet z włączonym filtrem. Pod hasła takiego jakie colf, sirvienta, mucama czy też maid przypisane są (oprócz spamu, anime i hinduskich tasiemców) niebotyczne wręcz ilość erotyki i pornografii. Od sex shopu po brutalne gwałty (oczywiście symulowane). Nie potrafię się tego pozbyć, nie wiem jak to ignorować. Po prostu nie potrafię. A co najgorsze? W ogóle mnie to interesuje. Gdybym prowadził stronę o tzw. french maid albo sexy maid, codziennie wklejałbym bym dwie nowe galerie i pięć filmów, stronę zawalił reklamami i pisał teraz z laptopa na plaży, w jakimś ciepłym kraju. To byłoby proste. Ale ja tego nie chce.  Takie „pokojówki” mnie nie interesują. Nie widzę w tym nic „podniecającego” – co więcej, wyznaję zasadę, że czym więcej jest ukryte, tym ciekawość rośnie. Pornografia, tzw. uniform fetish, nie dość, że z „uniform” nie ma nic wspólnego, to też u mnie wywołuje skutek odwrotny do zamierzone. Mam do tego dość i wyłączam od razu.

A co w ojczystym internecie? Przejrzyjmy pierwsze kilka stron wyników na hasło „pokojówki”: jeden, jedyny znany dla ludzi serial z tym słowem w tytule – ale ok, Devious Maids też jest wypromowany jako najbliższy odnośnik do „Maids”. Jedyna znana sztuka teatralna, Genet oczywiście. Stare artykuły z gazet pisane przez stażystów, wszechobecny DSK (ale już coraz mniej), sexshop na allegro, przebrania, pudelek, simsy, wypozycjonowane tagi z portali ogłoszeniowych. I w tym całym syfie, gdzieś – mój blog.

Ale to nic. Robię to dla siebie, robię to dla was, rzeszy anonimowych ludzi z całego Świata. Co z tego, że odwiedza mnie 100 osób dziennie, z czego może 1/20 to rodacy, a 1/50 coś tu rzeczywiście czyta. Nieważne, brnę w tym dalej.