Czas oczekiwania

Czasem, osobom które mają bujne życie wewnętrzne jest łatwiej prowadzić bloga. Ich natręctwo myśli, w wyniku którego muszą przelać na papier to co czują, jak widzą otaczający świat, doprowadza do tego, że de facto nie tworząc niczego nowego, mogą zapełnić go nową treścią. Oczywiście, że pisanie o sobie, to również fakt tworzenia – chodziło mi bardziej o to, że do tego sposobu pisaniny nie jest potrzebny research, nie są potrzebne materiały źrółowe… blog nie jest więc zależny od innych zjawisk, na które się czeka i czeka, żeby potem z całą mocą „zaatakować”… a potem znów okazuje się, że to, na co czekaliśmy jest mizerne, nijakie, nie spełnia pokładanych obietnic, fantazji, wrażeń, zainteresowań… że tyle o tym czytaliśmy, oczekiwaliśmy nie wiadomo jak udanego serialu, filmu (patrząc na zajawki, zdjęcia z planu) a znowu nie poszło zgodnie z planem.

Tak było na przykład z telenowelą Telemundo „Muchacha italiana viene a casarse”, gdzie (zdaniem autora) kompletnie położono kwestię kostiumów głównej bohaterki, rzecz jasna wiadomo o jaki strój chodziło. Dlatego też nie napalam się na „Bajo el mismo cielo” – dopóki nie zobaczę kilku odcinków, nie uwierzę w żadną reklamę tą oficjalną czy mniej oficjalną.

Tak samo jak obserwuję po wychodzących filmach…Jeśli nie zapowiedziano by, czy zajmuje się zawodowa główna postać w „Jupiter Ascending”, nawet bym nie obejrzał. Niestety jak się okazało, z blogowego punktu widzenia strata czasu. Także, jak się okazuje do listy można dopisać „Fresno”.

Tak samo niepokojące jest brak informacji o Devious Maids od strony kostiumograficznej. Żal, że odejdzie Valentina (pojawi się w kilku odcinkach zaledwie), nie wiadomo jak ubrana będzie w pracy Bianca. Już większe nadzieje upatruję w komediowym Another Period, aczkolwiek po spektakularnej porażce The Royals dalej utrzymuję pozycję niewiernego Tomasza (ps. wiecie że to pierwsze odniesienie do religii, Biblii od początku istnienia tego bloga?).

Pamiętam, że rok i dwa lata temu zasypałem bloga wieściami o Devious Maids. Teraz jest cisza, mimo, że premiera już za miesiąc i tydzień. Aż boje się, czy nie stracę kolejnego serialu. Ale muszę być dobrej myśli. Muszę. Jeśli wszystko jednak się powiedzie, wkrótce ten blog znów rozkwitnie nowymi materiałami.

 

2 comments

  1. K.

    Hmm, dość intrygujący początek wpisu. Pewnie, że pisanie własnych przemyśleń jest inne niż prowadzenie bloga na bardzo konkretny temat i to tak specyficzny, jak twój. Ale pamiętaj, że te pisanie też nie zawsze jest łatwe. Bo nie zawsze idzie łato przelać to, co się chce przekazać, albo nie zawsze łatwo jest pozbierać te myśli. Ponadto trzeba wielu obserwacji otoczenia, by te myśli się tworzyły. Trzeba być bacznym obserwatorem. Bo nie chodzi tylko o „jakieś” myśli, które rodzą się w głowie. Te na bloga powstają na skutek obserwacji, co nie jest łatwe w pędzącym nie wiadomo dokąd świecie. Twój blog jest jedyny w swoim rodzaju i zgodzę się, że wymaga wiele pracy, precyzji, dokładnego researchu. I nie zawsze, tak jak piszesz, ten research jest udany. Ale tak to już bywa. Nie poddawaj się, bo tematyka bloga jest niespotykana i jakby mi ktoś wcześniej powiedział, że na ten temat można tak wiele powiedzieć, naprawdę bym się zdziwiła. Wytrwałości i dobrych efektów życzę!

    • Czarnobiały Post author

      Dziękuję serdecznie za miłe słowa :)

Comments are closed.