Praca pomocy domowej we Włoszech

Według ostatnich badań (2013), we Włoszech pracuje około milion i 600 tysięcy pracowników domowych. Ciągłe zapotrzebowanie na tego typu usługi, które spowodowane jest nieustannym starzeniem włoskiego społeczeństwa, daje podstawy do przypuszczeń, że do roku 2030 ich liczba przekroczy dwa miliony.

Obecnie niemal 77% pomocy domowych pochodzi z zagranicy. Na pierwszym miejscu są Ukrainki, na drugim Rumunki, trzecie miejsce zajmują Filipinki. następne miejsca należy do obywatelek Mołdawii, Maroka, Peru. Polskie emigrantki zajmują na dzień dzisiejszy siódme miejsce.

Specyfika pracy we Włoszech jest dwojaka – niektóre osoby pracują jako colf, czyli collaboratori domestici, inne zaś jako bandante. Pierwsza funkcja to ogólne prace związane z utrzymaniem domu, sprzątaniem, druga to opieka nad seniorami. Z wielu przypadkach obie czynności pokrywają się.

W polskich mediach praca Polek we Włoszech została poruszona chyba po raz pierwszy w talk show „Na każdy temat” – opowieść snuły tam Ewa i Bożena. Ewa była, sądząc po wypowiedziach badante, Bożena zaś pełniła drugą wspomnianą tu rolę. Rozmowę z obiema paniami obejrzeć można w serwisie internetowym Ipla.

Dlaczego kobiety decydują się na tego typu pracę? W wielu przypadkach nie chodzi tu o wyrwanie się z biedy, ale o uniezależnienie się i zrealizowanie pewnych celów, które wiążą się z konkretną kwotą pieniędzy.

Podobnie jak w krajach latynoskich, posiadaniem własnej służącej jest odznaką statusu społecznego. Wielu pracodawczyniom zależy zarówno na kontrolowaniu ich czasu pracy, jak i ograniczaniu czasu wolnego. To pierwsze, wiąże się z tym, że praca we włoskim domu ma charakter całodzienny. Służąca, nawet, jeśli skończyła już pracę, powinna być dalej widoczna dla Signory. Ta która się stale krząta (jest zawsze zajęta), jest bardziej wartościowa. Ograniczanie czasu wolnego to niechęć do tego, aby służąca wychodziła, czytała, rozwijała się intelektualnie, uczyła języka.

Kontrolowanie pracownic, a także upokorzenie im życia, przejawia się również w nakazie noszenia określonego stroju w pracy. Ubiór pełni tu funkcję tylko pozornie ochronną, tak naprawdę jest on elementem „symbolicznej przemocy” wobec służącej. Ma on podkreślać jej rolę w domu, definiować ją jako gorszą od Państwa. Kontekst ten uwypuklony jest także w sposobie porozumiewania się: służąca mówi do pracodawców per Pan/Pani, pracodawcy mówią do niej na „ty” (albo po imieniu).

W książce „Caminos de migraciones femeninas en Nápoles„, Maria, emigrantka z Peru wspomina:

To jest coś, czego nie zapomnę. Pierwszy raz poszłam do pracy. Poproszono mnie, abym włożyła fartuch, to było coś w rodzaju uniformu. I wiesz co? Spojrzałam i płakałam. Płakałam dużo.

Nakaz noszenia uniformu pojawia się również w relacji Elizy, 23-latki z Polski (m.in opisanej w ksiąźce „Foggy Social Structures – Irregular Migration, European Labour Markets and the Welfare State”), która opisuje to takimi słowami:

Na początku pomyślałam, że to dziwne, gdy Signora powiedziała mi, że mam nosić fartuch, strój, z którego korzystają służące. Z długim rękawami. Po raz pierwszy mi się to zdarzyło. A potem miałam jeść sama w kuchni.

colf_badanti

To akurat prawdopodobnie filipinka, ale można przypuszczać, że tak ubierać się mogła Eliza w trakcie pracy. Uniform jest poplamiony, już mało reprezentacyjny, ale stanowi wymóg, z którym się nie dyskutuje (o czym za chwilę). Z kolei w opracowaniu „Il nuovo lavoro domestico” przeczytać można wypowiedź G.., która zapamiętała następujące wydarzenie:

Miałam strój służbowy, a nawet buty, które kupiła mi do pracy. Miałam fartuch do mycia naczyń, fartuszek do ścielenia łóżka, jeszcze inny aby otworzyć drzwi. W pewnym momencie byłam wyczerpana. Stałam się nerwowa. Jeśli przez zapomnienie, pościeliłam łóżko w fartuchu kuchennym, krzyczała na mnie, była zła!

Rygor mundurkowy może przekroczyć, wydawałoby się, granicę absurdu, ale z drugiej strony czemu służąca miałaby witać gości będąc brudna od tłuszczu, w plamach od gotowania? Może więc myślenie Pani było w jakimś stopniu słuszne?

Podobne historie można znaleźć w pracy „Praca pomocy domowej – Doświadczenie polskich migrantek w Neapolu„. Z przytaczanych historii, płyną następujące wnioski: 1) że czym bardziej Signorze zależy, aby służąca fartuszek nosiła (szczególnie przy gościach), tym powoduje to większy opór ze strony pracownicy 2) dla wielu Włoszek jest to sfera absolutnie nienegocjowalna, jakikolwiek opór, bunt ze strony służącej nie jest akceptowany.

Jak czytamy w w/w pracy, jedna z kobiet postanowiła się zbuntować:

(…) kiedyś po 2 latach się odważyłam zapytać babki, czy mogę ściągnąć fartuch, bo mi nie odpowiadają, znaczy nie to że mi nie pozwalają, że jest mi niewygodnie w nich.

Niestety, odpowiedź Signory była przecząca. Jak piszę dalej rozmówczyni autorki w/w pracy:

(…) u nich tak musi byc i koniec (…) nie ma czegoś takiego że ja (…)  mogę zrzucić fartuchy czy coś w tym stylu.

colf2

Jak widać powyżej, nakaz noszenia określonego stroju nie sprowadza się jedynie do pracy w domu. Widoczna na zdjęciu pracownica, na pewno nie jest zadowolona, z tego, że pomagając młodszej od siebie Pani, ubrana jest w emblemat służącej publicznie, na ulicy.

W dokumencie „kilka wywiadów z filipińskimi colf/badante” w kontekście strojów interesujące są wypowiedzi Scintilli (43 lata) i Marty (30). Ta pierwsza wspomina o swojej pracy:

(…) To stary dom, tu jest tradycja! Na obiad zakładam biały fartuch, białe rękawiczki i opaskę na głowę

Traktuje to jednak z przymrużeniem oka. Marta zaś na pytanie czy jej uniform przeszkadza, niespodziewanie odrzekła:

Nie przeszkadza, bo nie jestem brudna. Może jak wychodzę z domu wyrzucić śmieci, to mogłabym zdjąć go, ale to strata czasu. Myślę, że chcę być postrzegana mając na sobie fartuch.

Uniform jednak, to nie najgorsze co może spotkać zatrudnione pracownice. W książce „Managing households, making homes – a moral economy of migrant domestic and care work in Naples” przeczytać można o poniżeniu stosowanym przeciwko (w tym wypadku ukraińskim) służącym. Wiąże się ono ze sprzątaniem wyjątkowo okropny sposób. Nadja wspomina:

Kiedy pracowałam w Mergellina, u tej bogatej rodziny, najstarsza dziewczynka miała 12 lat i miesiączkowała. Cała toaleta była zakrwawiona. Krzyczała: „Nadja, chodź tu!”. A ja musiałam to wyczyścić bez rękawiczek, tylko przy użyciu alkoholu

W innym wypadku Nadja zastanawiała się, po co w domu w którym pracowała jest pralka, skoro nie była w pełni wykorzystywana.

przecież po to, aby włożyć brudne rzeczy i prać. Pracowałam dla człowieka, którego bielizna była pełna gówna. I musiałam wpierw ją wyprać ręcznie, przed włożeniem do pralki.

Todos los Hombres sois Iguales

Wyjątkowo przykro została potraktowana Natasha:

Kiedy jedliśmy, Signora zapytała mnie gdzie pracowałam wcześniej (na Ukrainie). Powiedziałam, że byłam nauczycielką. Ona odpowiedziała „och, naprawdę?” a potem powiedziała „chodź tu” i weszłam do toalety, po tym jak dziecko załatwiło swoją potrzebę… „teraz ją umyj”, powiedziała Signora. „Dobrze, ale po obiedzie”, odpowiedziałam. „Nie, teraz”, odrzekła. Chciałam pójść po rękawice a ona powiedziała „nie”.

Pani domu poniżyła Natashę, zaraz po tym jak dowiedziała się, że jest wykształcona. Sama nie ukończyła żadnej szkoły.

Co więcej, aby poprawić swój „status”, pracodawcy często przydzielają zadania, których sami nie chcieli by podjąć. We włoskich domach, od służących oczekuje się aby szorowały podłogę na kolanach, podczas gdy pani domu (jeśli musiałaby), użyłaby mopa.

Przyjrzyjmy się teraz rozdziałowi wydanej w 2006 roku książki „La tua casa: manuale di organizzazione domestica„, która to zawiera szereg rad dotyczących prowadzenia domu. Jeden z rozdziałów poświęcony jest pracownikom domowym. Podręcznik zaznacza, że już na początku należy ustalić zasady mające na celu współistnienie w wzajemnym szacunku i poszanowanie praw obu stron.

Ważne jest, według autorów, aby zapewnić pracownikowi komfortowe pokoje z łazienką. W godzinach pracy pracownik nie może wykonywać lub odbierać połączeń z prywatnego telefonu i w żadnym wypadku nie może palić papierosów w domu w którym pracuje. Jeśli obowiązki pracownika obejmują również przygotowanie posiłków, niezbędne jest stosowanie rękawiczek (względy higieny).

Z kolei ze strony pracodawców, należy zapewnienie czasu na zjedzenie podstawowych posiłków. Należy także przestrzegać godzin pracy pracownika i unikać proszenia o dodatkowe godziny (za wyjątkiem przypadków skrajnej konieczności).

Praca domowej służącej to nie jest praca za biurkiem od ósmej do szesnastej. Według przykładowego harmonogramu może ona wyglądać w sposób następujący:

Godzina Zadanie
8:00 – 8:30 Przygotowywanie śniadania
8:30 – 9:00 Sprzątanie kuchni, czyszczenie stołu, rozładowanie zmywarki
9:00 – 9:30 Ścielenie łóżka i przewietrzenie sypialni
9:30 – 10:00 Oddzielenie ubrań do prania, załadowanie pralki
10:00 – 10:30 Czyszczenie łazienki
10:30 – 11:00 Posprzątanie sypialni
11:00 – 11:45 Sprzątanie innych pomieszczeń
11:45 – 12:00 Rozwieszenie prania
12:00 – 14:00 Przygotowanie obiadu, ustawienie zastawy na stole
14:00 – 14:30 Posiłek służącej
14:30 – 15:00 Sprzątanie kuchni, wyczyszczenie stołu, załadowanie zmywarki
15:00 – 17:00 Odpoczynek
17:00 – 18:30 Prasowanie, ewentualne pranie ręczne
18:30 – 21:00 Przygotowanie kolacji, ustawienie zastawy na stole
21:00 – 21:30 Sprzątanie kuchni, czyszczenie stołu, załadowanie zmywarki

Według podręcznika, ważnym detalem domu jest stosowanie odzieży dla pracowników. Pani domu powinna udostępniać mundurki do wykonywania prac domowych i służenia przy stole. Obowiązkiem pracownika jest utrzymanie go czystym i schludnym. Kobiety powinny mieć włosy związane i zadbane.

uniformy_sluzacych

Oto kilka informacji na temat rodzaju ubrań, które powinien nosić personel domowy w różnych sytuacjach:

a) prace domowe: uniform składający się z bawełnianej sukienki, która może być w paski albo w kratkę, z uwzględnieniem fartucha, skarpety, buty białe albo czarne, zamknięte

b) usługiwanie przy stole: sukienka gładka albo wzorzysta (bardziej elegancka), biały fartuszek, czarne rajstopy, czarne zamknięte buty

c) formalna jadalnia: czarna lub niebieska sukienka z białym fartuchem zdobionym koronką.

Jak widać, autor książki nie dopuszcza dla, nazwijmy to „bogatej” pomocy domowej, nic innego niż zestaw składający się z sukienki i fartucha. Zawsze i o każdej porze. Trudno się temu dziwić. Już w 1967 roku, Colette Cacciapuoti Rosselli, ukrywająca się pod pseudonimem „Donna Letizia”, w swoim podręczniku „Il grande libro della casa” zalecała: „Do służenia przy stole, czarna albo ciemnoniebieska sukienka, wraz z kołnierzykiem i białym fartuchem obszytym koronką (..) możesz ubrać swoją służącą w strój niebieski, różowy, jasnozielony, a nawet w bawełniany materiał w kratkę. Oczywiście, każdy rodzaj sukienki, zostanie uzupełniony białym fartuszkiem podczas podawania do stołu”.

Można by jeszcze tak długo, ale czas zakończyć opowieść. Mam nadzieję, że przeczyta to ktoś, kto we Włoszech pracował w takim charakterze i będzie mógł się odnieść.