Praktyki w hotelu – wywiad XI

Spotkała mnie niezwykła przyjemność zadania kilku pytań osiemnastoletniej Marcie z Wrocławia, która miała praktyki w trzygwiazdkowym hotelu Panorama Mercure jak i pięciogwiazdkowym The Granary La Suite Hotel.

Administrator Czarnobiały.pl (A): Swoje praktyki odbyłaś zarówno w pięcio i trzygwiazdkowym hotelu. Czy z punktu widzenia chwilowej pracownicy dostrzegasz znaczne różnice w standardzie obu hoteli, czy jednak gwiazdki to bardziej trik marketingowy niż realna wartość dodana?

Marta (M): Porównując hotele w których byłam nie dostrzega się w nich znacznych różnic, fakt faktem, że w 5* było więcej usług tj. sauna czy solarium, no i pokojówki miały ładniejsze stroje-sukienki (takie jak w filmach) ale to by było na tyle, reszta jest porównywalna. Nawet odniosłam wrażenie, że 3* bardziej wyglądał na 5*. Pewnie dlatego, że był to dużo większy hotel, miał dużo pięter, dużo pokoi, ogromną restaurację oraz gości, gdzie większość z nich była gośćmi zagranicznymi.

A co ciekawe w 3* było bardzo dużo różnych sal konferencyjnych, zarówno dużych jak i małych, natomiast w 5* jedna mała salka. Nawet w 3* była osobna winda oraz korytarze dla pokojówek i wszystkich pracowników, by goście mogli czuć się swobodnie i by niczego nie widzieli, natomiast w 5* tego nie było! Pokojówki z wózkami i goście musieli jeździć jedną windą..

A więc porównując te hotele mogę śmiało stwierdzić to raczej trik marketingowy. Ale to tylko moje zdanie, i porównanie tych dwóch hoteli, w których miałam praktyki, więc nie wiem jak naprawdę jest w innych hotelach.

A: Czy sposoby sprzątania w obu hotelach znacznie się różniły? Czy w pięciu gwiazdkach dba się bardziej o jakieś elementy, które są powierzchownie traktowane w hotelu o niższym standardzie?

M: Nie różniły się znacznie, może tylko tym, że w 5* w każdym pokoju trzeba było odkurzać, a w 3* nie zawsze, tylko wtedy, gdy dywan był bardzo brudny lub gdy pokój był robiony na czysto, czyli był przygotowany dla nowego gościa. Reszta była taka sama.

A: Jak wyglądały twoje praktyki w dziale housekeepingu w obu hotelach? Pracowałaś samodzielnie czy pomagałaś etatowej pracownicy? Jakie czynności wykonywałaś, a do jakich cię nie dopuszczano?

M: W obydwu hotelach pomagałam pracownicy, ja zajmowałam się pokojem, a pokojówka łazienką. Ewentualnie pomagała mi przy ścieleniu łóżka, ponieważ kołdry były bardzo ciężkie i poszewkę bardzo ciężko się zakładało. Jeśli chodzi o mnie to wietrzyłam pokój, ścieliłam łóżko, wycierałam kurze, odkurzałam, sprawdzałam mini barek, wyrzucałam śmieci, patrzyłam czy czegoś nie brakuje w pokoju, np. szklanki, wody, długopisu itd., a jak brakowało to donosiłam. Nie wolno mi było przestawiać rzeczy gościa.

A: Czy nosiłaś strój służbowy? Jak wyglądał on w obu hotelach? Jak wyglądał strój etatowych pokojówek?

M: Tak, w hotelu 3* miałam swoje własne czarne spodnie (galowe) i płaskie buty, czyli balerinki, natomiast koszulkę oni mi dali. Była to beżowa koszulka polo, która była okropna, ponieważ nie dość, że była za duża to bardzo brzydko wyglądała i w ogóle nie pasowała to tych spodni i butów. No a pokojówki były strasznie ubrane, też w koszulki polo, a do tego bordowe rybaczki (takie jakby bojówki) i jakieś białe klapki!

Natomiast w 5* miałam swój strój, czyli biała koszula z kołnierzem, czarne spodnie i buty balerinki. A pokojówki brązowe sukienki i płaskie buty, zazwyczaj były to właśnie baleriny.

A: Pamiętasz jakieś dziwne, nietypowe lub niekomfortowe sytuacje? Albo wręcz przeciwnie, coś śmiesznego, zaskakującego, co poprawiło ci humor?

M: Raczej nie, chociaż raz była taka sytuacja, jak kierowniczka zabrała nas na dwór by wokół hotelu zbierać „pety”, nie wspominając o tym, że mnóstwo ludzi tam było, ponieważ jest to centrum miasta, więc wiadomo – wszyscy od razu się na nas patrzyli, a zarazem i trochę śmiali.

A: Jest jakaś różnica w sposobie traktowania praktykantów w hotelu trzy i pięciogwiazdkowym? Czułaś się, że jesteś wykorzystywana, będąc darmową siłą roboczą dla zmęczonych pokojówek, czy raczej nabierałaś tak potrzebnego doświadczenia?

M: W obydwu hotelach byłam dobrze traktowana na housekeepingu, pokojówki nigdy mnie nie wykorzystywały, zawsze pomagały jak coś mi źle szło, ale nie krzyczały na mnie. Dawały wodę do picia, zabierały mnie na obiady, no i przerwę mogłam sobie robić kiedy chciałam, nigdy nikt nie robił mi problemu.

A: Czy poleciłabyś dla innych pracę w służbie pięter przy sprzątaniu pokoi? Czy jest to według ciebie praca typowo „na chwilę”, np na czas studiów czy stażu, czy praca na lata, po której można awansować?

M: Jeśli ktoś studiuje i się uczy, to raczej bym nie polecała, ponieważ jest to bardzo męczące, człowiek po każdym dniu jest wykończony i podejrzewam, że nikt nie miałby chęci, by po pracy wziąć się za naukę. Raczej jest to praca na lata, i faktycznie można awansować, ale żeby do tego doszło trzeba dużo przepracować, ale też nie da się ukryć, że ta praca jest męcząca. To już zależy od podejścia osoby, jeśli bardzo będzie jej zależeć na pracy, to nic nie będzie sprawiało mu problemu, nic nie będzie stało na przeszkodzie, ale jeśli ktoś jest słaby fizycznie to może sobie nie poradzić, i odpuścić taką pracę.

Tym razem niestety bez żadnego zdjęcia, ale i tak Marcie serdecznie dziękuję za poświęcony czas.

Comments are closed.