Praktyki w hotelu – wywiad IX

Dawno nie było już żadnego wywiadu. A dziś jest wyjątkowy dzień, w którym można skonfrontować dwa zupełnie inne spojrzenia byłych pokojówek pracujących we wrocławskim hotelu Radisson. Czemu akurat ten hotel? Czysty przypadek, dopasowanie rozmówców.

Pierwsza odpowiada ANIA, która przepracowała ponad rok jako pokojowa.

Administrator Czarnobiały.pl (A): Zacznijmy od tego jak trafiłaś do pracy w tym hotelu. Czy aby pracować jako pokojówka w pięciogwiazdkowym obiekcie trzeba mieć doświadczenie czy po prostu chęć do pracy?

Ania (AN): Doświadczenie nabywasz w przeciągu paru dni. Ja znalazłam się w hotelu dzięki znajomej, która już tam pracowała.

A: Zgodziłaś się na namowę koleżanki z braku innych możliwości zatrudnienia czy były inne powody (jeśli tak to jakie)? Miałaś jakieś wyobrażenie przed rozpoczęciem tam pracy jak ona może wyglądać?

AN: Zgodziłam się na pracę tam, ponieważ odpowiadały mi dni pracy. W sumie można było samemu ustalić sobie grafik. Więc bez problemu mogłam chodzić do szkoły i pracować

A: Każda praca ma również dobre i złe strony. Czego najbardziej nie lubiłaś w swojej pracy?

AN: Najbardziej nie lubiłam pokojów które na pierwszy rzut oka wyglądały jak chlew i pogardliwych spojrzeć niektórych pracowników zajmujących wyższe stanowiska.

A: A jakieś pozytywy, coś przyjemnego?

AN: Uwielbiałyśmy naszego technicznego… złota rączka. Lubiłam wysiłek i zmęczenie po pracy, napiwki. Dużo pozytywu dawali ludzie którzy byli życzliwi i człowiek czuł się jak w domu. Najważniejsza jest atmosfera. Wtedy czas pracy szybko leci.

A: Wielogwiazdkowe hotele stosują uniformy dla poszczególnych działów. Jak wygląda strój pokojowej w hotelu i jakie ty masz o nim zdanie? Lubiłaś go nosić, nie zwracałaś na to uwagi, czy to jest jeden z „negatywów” pracy na tym stanowisku?

AN: Mój pierwszy uniform był szary… Po ściągnięciu fartuszka wyglądałyśmy jak nowicjuszki z zakonu. „Siostry radissonki”. Drugi był kremowy z kołnierzykiem… materiał nie przepuszczał powietrza. Mało wygodny. Wygodniej było by w spodniach. Więc raczej negatyw

A: Większość zatrudnionych to kobiety w jakim wieku? Większość z nich traktuje housekeeping jako coś tymczasowego dopóki nie znajdą bardziej „poważnej” pracy?

AN: Wydaje mi się że wiek od 17-tu do 40lat. Były starsze, ale po paru dniach odpadały, nie dawały rady z tempem. Pokojówka to zawsze praca do czasu znalezienia lepszej. Nie mówię że jest zła lecz mało płatna i niewdzięczna.

——————————————————————————————————————————————————

Drugą moją rozmówczynią była 21-letnia Kasia, która zachwyciła mnie lekkością wypowiedzi.Po prostu pozytywna dziewczyna!

A: Jak to się zaczęło – w jaki sposób trafiłaś do pracy w hotelu Radisson? Ukończyłaś szkołę hotelarską czy to zupełny przypadek?

Kasia (K): Byłam na pierwszym roku w technikum hotelarskim i zostałam tam skierowana na praktykę zawodową. Na wakacjach podjęłam się dorywczej pracy.

A: Na praktyce byłaś tylko w dziale housekeepingu czy miałaś okazje zobaczyć też jak wygląda praca np na kuchni?

K: Pierwsza praktyka była na restauracji, dopiero później trafiłam na HSKP.

A: Już samo pojęcie „pięciogwiazdkowy hotel” robi pewne wrażenie. Jak było w twoim przypadku? Byłaś zachwycona, że trafiasz do takiego luksusu czy też przerażona (aby np niczego nie zbić, nie zepsuć itp)?

K: Byłam bardziej ciekawa jak może wyglądać standard pracy. Nie bałam się niczego, ani tym bardziej, nie byłam przerażona.

A: Praca w dziale służby pięter to no cóż… sprzątanie. Większość ludzi tego nie robi. Tobie to przeszkadzało, że musiałaś to robić?

K: Nie, przecież mi za to płacono. Były dni kiedy przeklinałam gości za to w jakim stanie zostawiali pokoje. Ogólnie lubię sprzątać, więc do niczego nie musiałam się zmuszać.

A: Krążą „legendy” o styranych pokojówkach, które muszą w ciągu 15 minut posprzątać na błysk, a wredny supervisor na pewno znajdzie milimetr kwadratowy kurzu na kafelce? Czy tak jest w istocie? Jakże więc pogodzić szybkość z dokładnością?

K: W każdej legendzie jest ziarenko prawdy 15 minut to lekka przesada, bo ciężko by w tak krótkim czasie posprzątać na błysk. Dużo zależy od inspektora który sprawdza. Są tacy, co znajdą dziurę w całym i tu się zgodzę. Najlepszym rozwiązaniem jest systematyczność sprzątania i dokładność za każdym razem gdy się dany pokój sprząta. Zwykle dziewczyny mają swoje rewiry więc wiedzą na czym muszą się skupić danego dnia, by nie narobić sobie zaległości, które prędzej czy później wyjdą

A: Jakich czynności nie musiałaś wykonywać na praktyce w dziale służby pięter, które to pojawiły się w podczas „regularnej” pracy? Innymi słowy, co należało do obowiązków praktykantki, z czego była on „zwolniona”?

K: Robiłyśmy praktycznie wszystko, nie było jakiegoś podziału obowiązków. Jedyne co, to praktykantki dostawały o wiele mniej pokoi.

A: Drogie hotele cechuje dbałość o ubiór pracowników. Jak wyglądał twój strój do pracy jako praktykantka, a co musiałaś zakładać gdy już tam pracowałaś?

K: Stroje dla praktykantów i pracowników były takie same. Sukienka do kolan, fartuszek, rajstopy i czarne buty (rajstopy i buty we własnym zakresie).

A: Jakie było pierwsze skojarzenie jak dowiedziałaś się o takim uniformie? Pomyślałaś: „telenowela?”? Czy praca w takim stroju jest wygodna, czy też wolałabyś np ubrać dresy, coś luźniejszego?

K: Skojarzyło mi się z filmami gdzie pojawiały się pokojowe, ale tak naprawdę nie jest to wygodne. Lepiej pracuje się w spodniach i koszulce. Jest większa swoboda ruchów, co przekłada się na tempo pracy.

A: Jakie czynności lubiłaś wykonywać podczas pracy, a jakich nienawidziłaś? Było coś co napawało cię szczególną odrazą?

K: Zawsze lubiłam sprzątać łazienki, jakoś szybciej mi szły. Najgorsze było sprzątanie gdy zdarzały się niespodzianki typu wymioty.

A: Uważasz, ze z racji tego ze ludzie nie muszą sprzątać, w hotelu pozwalają sobie na więcej, na zachowania do których nie dopuściliby się w domu?

K: Zdecydowanie tak!

A: Ale jednak nie wydajesz się w żaden sposób „poniżona” tym ze musiałaś to robić. Są dziewczyny które bardzo „cierpią” z tego powodu, traktując to jako niewdzięczne zajęcie do którego zostają zmuszone przez los… a wydaje mi się ze jest w tej pracy także sporo pozytywów?

K: Oczywiście, że jest wiele pozytywów. Wbrew pozorom dzięki temu ma się kontakt z dużą ilością osób. Źle mówią te osoby, które tą pracę traktują jak najgorszą karę, bądź każe się im robić poprawki. Praca to praca, trzeba robić to co się lubi.

Dzięki uprzejmości Kasi, możemy zobaczyć jej zdjęcie z pracy, w stroju roboczym. „Halo? Po co tu są dwie rolki papieru toaletowego?” ;-)

2 comments

  1. Elzbieta Griese

    Rowniez pracowalam Jako pokojowka w RADISSONIE. Praca ta dala mi ogrom przyjaciol, /do dzis mamy serdeczny kontakt/ ,wiele radosci.
    Bylo poprostu super.
    Pozdrawiam Was kochane pokojoweczki -te byle i te obecne.Ela.

Comments are closed.