Praktyki w hotelu – wywiad VI

Tym razem swoimi wspomnieniami z praktyki zawodowej w dziale służby pięter podzieliła się 18-letnia Sandra, uczennica technikum hotelarskiego w Jaworznie.

Administrator Czarnobiały.pl (A): Witaj Sandra. To były twoje pierwsze praktyki?

Sandra (S): Tak pierwsze. Trwały miesiąc i przez ten czas pracowałam na kilku stanowiskach.

A: W jakim hotelu się odbywały?

S: Była to Rezydencja Pod Zegarem w Trzebinie.

A: Sama sobie załatwiłaś tam praktyki czy była odgórna, narzucona lista dostępnych obiektów ze szkoły?

S: Nie, to był mój indywidualny wybór.

A: Ile czasu z tego miesiąca spędziłaś w dziale służby pięter?

S: Półtora tygodnia.

A: Sprzątanie po sobie to coś normalnego, ale jak się czułaś kiedy musiałaś sprzątać po kimś? przeszkadzało Ci to w jakimś stopniu?

S: Szczerze to bawiło mnie to trochę, gdy wchodziłam do zamieszkałych pokoi i było to dla mnie strasznie dziwne, jednak za każdym razem ludzie zadziwiali mnie coraz bardziej swoim niedbalstwem i tym, co potrafili wymyślić, a co trzeba było po nich posprzątać

A: Z jakimi to właśnie sytuacjami spotkałaś się w pokojach? Jedna z dziewczyn opowiadała wręcz przerażające historie o krwi i dziecięcej kupie na łóżku, prezerwatywach… miałaś podobnie czy w twoim przypadku było raczej „śmiesznie” niż „strasznie” ?

S: Strasznie było, owszem, też spotykałam się z obrzydliwymi rzeczami, typu pozostałości po upojnej nocy dwojga gości, czy na przykład ludzkie odchody w koszu na śmieci lub wymioty po nocnych imprezach w naszej restauracji

A: Uważasz ze praca pokojówek jest w jakiś sposób doceniana przez gości czy nie zwracają oni na nie uwagi.. bo przecież sprzątanie „samo sie zrobi” ?

S: Bywali goście, którzy mieli nas kompletnie gdzieś i jeszcze specjalnie robili na złość, byli też tacy strasznie mili, co dziękowali za posprzątanie pokoju.. To wszystko zależy tylko od kultury człowieka, aczkolwiek ja sama po półtora tygodnia pracy w pełni podziwiam wszystkie te kobiety, ponieważ jednak ludzie potrafią dać nieźle w skórę.

A: Jakie czynności musiałaś robić w pokoju? Sprzątałaś tez łazienki i toalety?

S: Na początku tylko wycierałam kurze i przechodziłam szkolenie odnośnie wszelkich środków, ale już następnego dnia szorowałam łazienki i toalety, co również miało swoje plusy i minusy.

A: Chodzi ci o to, że sprzątanie łazienek i toalet było czynnością której najbardziej nie lubiłaś robić?

S: Tak, w sumie tak. Zapach detergentów tak siadał mi na płucach, że aż mnie piekło później do końca dnia, pomimo rękawiczek na rękach niektóre pozostałości po gościach przyprawiały mnie o obłęd.

A: Były czynności wymagające niekomfortowej pozycji?

S: Tak, kafelki w łazienkach były szorowane na kolanach, a później dodatkowo już dezynfekowane i nabłyszczane przy pomocy mopów i froterek

A: Sprzątałaś tez miejsca ogólnodostępne, na przykład korytarze, klatki schodowe, okna?

S: Tak, sprzątałam wszystko, nawet zamiatałam cały podjazd przed hotelem, myłam okna, schody, podłogi, odkurzałam korytarze, restauracje, klub i dosłownie wszystko, co można było wysprzątać.

A: Wiec ogólnie na dziale służby pieter czułaś się w jakiś sposób wykorzystywana, oddelegowana do najgorszej roboty? tylko sprzątaj i sprzątaj przez cały dzień? Nie było w tym nic hmm przyjemnego?

S: Nie no, nie czułam się wykorzystywana, pracowałam z dwiema wspaniałymi kobietami, które pokochałam jak najbliższą rodzinę, dogadywałyśmy się i czułam się na prawdę szczęśliwa, że mogłam im trochę pomóc i ulżyć, co niemniej jednak nie zawsze należało do jakiś moich ulubionych czynności.

A: Praktyką wielu hoteli jest ubieranie pokojowych w stroje robocze. Czy ty tez musiałaś taki nosić?

S: Tak, miałam specjalny fartuch, który sięgał mi do połowy uda i niebieskie spodnie, jednak od spodni udało mi się uchylić, gdyż nie znalazłam odpowiedniego rozmiaru i na całe szczęście mogłam nosić czarne getry.

A: Praktykę odbywałaś w maju. Ciężka, fizyczna praca w połączeniu z ubranym cały czas fartuchem musiała nie być zbyt komfortowa.

S: Tak, czasami miałam wrażenie, że ugotuję się żywcem we własnej skórze, pokoje na wyższym piętrze wcale nie ułatwiały mi pracy, starałam się zawsze zrobić przeciąg na korytarzach, bo inaczej była maskara, na szczęście z pomocą zawsze ruszali nam kelnerzy z lodowatymi napojami, więc dało się to przeżyć.

A: A byłoby ci w jakiś sposób głupio, gdyby ktoś z twoich znajomych zatrzymał się w tym hotelu, widział, że pracujesz tam jako sprzątaczka i jeszcze musiałabyś zajmować się jego brudami?

S: Jakoś nie zastanawiałam się nad tym jakoś głębiej, ale sądzę, że nie jest to praca upokarzająca, zwłaszcza, że do dyspozycji jest całe zaplecze środków chroniących np rękawiczki. Ja pracowałam na siebie odkąd miałam 14 lat i nie uważam tego za coś wstydliwego. A jeśli znajomy robiłby na złość oberwał w sferze prywatnej.

Sandrze dziękuje za wyczerpujące „wyznania”. Dzięki jej uprzejmości, możemy zobaczyć jak prezentowała się na praktykach: