Praktyki w hotelu – wywiad IV

Tym razem wywiad z 19-letnią Darią i jej koleżanką Pauliną które odpowiedziały na moje pytania. Obie pracowały ponad rok temu w bydgoskim hotelu „City”.

Administrator Czarnobiały.pl (A): Pytałem już o to inne praktykantki, warto jednak poznać i twoją opinię na ten temat. Skąd pomysł aby iść do do Technikum Hotelarskiego? Przekonała cię możliwość odbycia praktyk czy posiadanie zawodu w momencie osiągnięcia pełnoletności?

Daria (D): Ten pomysł narodził się kiedy przeglądałam oferty szkół. W sumie to poszłam do szkoły o tym profilu dlatego, że chodził tam chłopak, który mi się bardzo podobał. I kiedy przeczytałam jaki profil mogę wybrać w tej szkole było to właśnie technikum hotelarskie, o którym pisano, że to zawód z przyszłością. A wybrałam Technikum z tego względu, że chciałam mieć zawód, żeby w razie nie zdania matury nie zostać na „lodzie”.

Paulina (P): Kończąc gimnazjum nie wiedziałam jeszcze czym chcę się zajmować w przyszłości. Szkołę wybrałam, ponieważ wydał mi się to najciekawszy kierunek w okolicy i w miarę przyszłościowy – turystyka i hotelarstwo się ciągle rozwija.

A: W jakim hotelu miałyście praktyki? Ile gwiazdek posiadał ten obiekt?

D: Odbywałyśmy praktyki w hotelu City w Bydgoszczy. Posiada on 4 gwiazdki.

A: Praktyki spędziłyście w różnych działach hotelu, mnie jednak interesuje praca w dziale służby pięter. Jak traktujecie sprzątanie w ogóle? Uwielbiacie kiedy wszystko jest uporządkowane i na swoim miejscu czy nie przykładacie w życiu do tego zbyt wielkiej wagi?

D: Dla mnie sprzątanie jest ważne.Nie cierpię jak coś jest nie poukładane, a jak widzę kurz albo brudną podłogę to po prostu wpadam w szał i zabieram się do posprzątania. Wszystko musi być czyste nie ma w ogóle mowy aby było inaczej. To jak ma się w domu zależy od człowieka. Każdego powinno być stać na porządek. Nie musi mieć domu ze złota wystarczy aby było miło i przytulnie no i oczywiście czysto.

P: Chyba bardziej staram się porządkować. Lubie mieć wszystko poukładane, wiedzieć co gdzie się znajduje łatwiej mi się wówczas odnaleźć.

A: Czy o zasadach waszego ubioru w dziale służby pięter wiedziałaś już wcześniej czy też było dla ciebie zaskoczeniem? Wiele dziewczyn opowiada, że szkoła informowała ich stroju w rodzaju białej koszuli i czarnej spódnicy a na miejscu okazywało się, że nie jest to prawda.

D: Ja jak już dostałam się do hotelu to przeszłam szok ile nowych rzeczy się w nim dowiaduje czego nie uczą w szkole. O ubiorze dowiedziałam się w hotelu. W szkole nic nam o tym nie mówiono.

A: Jak zatem wyglądał wasz uniform? Z jakich elementów się składał?

D: To była taka sukienka zapinana z przodu, bawełniana o takim jasnoniebieskim kolorze, przepasana w pasie białym delikatnym fartuszkiem. Z koleżankami się śmiałyśmy, że za krótka, niejedne mówiły „O matko jak ja się w tym pokaże”, jednak mi bardzo odpowiadał. Czułam się w nim dobrze i swobodnie.

A: Lubiłyście go nosić czy traktowałyście jako głupi wymóg, zło konieczne? Musiałyście go nosić od pierwszego dnia pracy w housekeepingu?

D: Tak, nosiłam go od samego początku. Rozumiałam to, że są takie wymogi i trzeba nosić to, co jest określone. Traktowałam to jako coś normalnego.

P: Raczej nie.. hotel rządzi się swoimi prawami, uniformy są konieczne. Bardziej chyba denerwował mnie ich stan.. często zdarzało się, że były dziurawe, bez guzików.. no i za każdym razem inny się dostawało… Według mnie każdy powinien mieć swój i nosić go do końca.

A: Czy praca w takim stroju jest wygodna czy też zgodnie z młodzieżową „modą” wolałabyś poruszać się w spodniach?

D: Uważam, że jest to o wiele bardziej wygodne niż spodnie.

A: Trudno było utrzymać prawidłową prezencję podczas pracy? Kontrolowano na przykład czy wasze sukienki są wyprasowane a fartuszek mocno przylega do talii?

D: Jeżeli chodziło o strój nie było to aż tak kontrolowane, brałam go codziennie z pralni, gdzie był co dzień czysty i wyprasowany i czuć było świeżość. Jedynie co bardzo tępiono to były to plakietki, które musiały być przypięte do stroju.

P: Nie zdarzyło mi się coś takiego. Bardziej przyczepiano się do rajstop, koniecznie musiały być brązowe i zakazane było (jeśli ktoś miał np. trampki/adidasy) noszenie skarpetek. Za to mi się „oberwało”.

A: Czy były chwile kiedy mogłyście sobie pozwolić na odrobinę luzu? Na przykład zdjąć fartuszek podczas niektórych czynności podczas sprzątania?

D: Praktycznie to nawet się o tym nie myślało. I nawet nigdy nie miałam takiej potrzeby aby go ściągnąć.

A: Czy zapamiętałyście jakieś niemiłe sytuacje podczas pracy? Na przykład jak wyglądał najbardziej zabrudzony pokój który musiałyście posprzątać? Byłyście złe na tą osobę czy godziłyście się, że w końcu na tym polega wasza praca?

D: Zdarzały się niemiłe sytuacje. Bo kiedy coś było nie tak zawsze winny praktykant a często zdarzało się tak, że wprost przeciwnie. Och, takich zabrudzonych pokoi było wiele. Ale najgorszy był chyba sportowca, który nie dosyć że posiadał wiele rzeczy, które nie mieściły się w pokoju to w dodatku można było znaleźć wszędzie wiele przykrych rzeczy. Może zła nie byłam, ale szkoda mi było tych pań, które mają to na co dzień i w dodatku często się zdarza, że nie są doceniane.

P: Pamiętam sytuację, że ktoś musiał dzień wcześniej pofarbować włosy bo łóżko było czarne od farby . Poza tym to nie, wszystko było aż nadto czyste.

A: Jakie czynności podczas pracy były największym wyzwaniem? Zgadzacie się, że były to łazienki i toalety, czy też raczej ścielenie łóżek?

D: Z toaletą miałam rzadko do czynienia, w ogóle praktykanci nie mieli do nich dostępu. Jedynie co to podawałam tam ręczniki czy też różne gadżety. Może nie ścielenie ale ich rozbieranie, bo czasami były bardzo zabrudzone i nie było to miłe uczucie.

A: Czy do sprzątania łazienek używałyście gumowych rękawic?

D: Panie, które to robiły używały.

A: „Służba pięter” to nazwa poprawna politycznie. Obraziłabyś się, gdyby ktoś nazwał cię jednak (hotelową) sprzątaczką, zamiast kurtuazyjnie pokojówką? Różnica jest tylko w nazwie, a tak naprawdę chodzi o to samo?

D: Myślę, że nie. Nie jest to aż tak obraźliwe. Uważam,że nie należy się wstydzić swojej pracy. Owszem może by było miło usłyszeć pokojówka zamiast sprzątaczka ale nie czepiajmy się szczegółów.

A: Zdarzało się, że hotelowi gości próbowali was zaczepiać, podrywać, namawiać do czegoś? Zgodnie z regułami musiałyście godzić się z takimi zachowaniami?

D: Jeżeli były zaczepki to miłe i grzeczne. Nie musieliśmy godzić się z niczym wbrew naszej woli a także nie było żadnych takich sytuacji.

A: Jakbyś się czuła, gdyby gość chciał nakręcić kamerą jak sprzątasz pokój? Na przykład w zamian za napiwek. Pozwoliłabyś na to? Krępowało by cię to?

D: Oczywiście, żebym się nie zgodziła. Byłoby to dość obrzydliwe. I źle bym się z tym czuła.

A: Potrafiłabyś rozpoznać kto przebywał w danym pokoju hotelowym – mężczyzna czy kobieta? Są jakieś „znaki szczególne” gości obojga płci?

P: Raczej nie. W łazienkach nigdy nie sprzątałam, a tam chyba jak już można by było ewentualnie się domyślić kto był gościem. W pokojach nic takiego nie znalazłam co by mi sugerowało kto w nim gościł, a piwo to mógł każdy wypić

A: I ostatnie pytanie – poleciłabyś pracę w służbie pięter jak miejsce na praktykę czy jednak proponowałabyś innym dziewczynom aby próbowały tego uniknąć?

D: Oczywiście, że tak. Uważam, że wszystkiego należy spróbować tym bardziej, że praktyki należy odbyć na każdym dziale. Zwykle mówiono, że nie mając co robić z praktykantami to biorą ich na pokoje ale to nie prawda i nie należy się bać. Ale także nie dawać się wykorzystywać.

Dzięki uprzejmości Pauliny możemy ocenić, czy sukienka była rzeczywiście aż tak krótka. Po lewej Daria, po prawej Paulina we własnej osobie ;)

Hotel odwiedziłem dwukrotnie. Podczas wizyty w marca 2012 roku z przykrością odnotowałem, że pokojówki w hotelu City NIE nosiły już w takich strojów. Pewne przesłanki z instagrama z ostatniego roku wskazują że wrócono do poprzednich uniformów. We wrześniu 2016 roku dokonałem sprawdzenia czy rzeczywiście (wpisy na w/w portalu nie wskazywały, że były to zdjęcia archiwalne)…